Duch popkultury

Uwielbiam gry hack’n’slash i dlatego ubolewam nad każdą nieudaną realizacją tego gatunku. Torchlight mnie rozczarowało. Zapewniło kilka godzin rozrywki, ale od dłuższego czasu leży odłogiem i nie mam ochoty do niej wracać. Diablo II jest dla mnie niekwestionowanym królem hack’n’slash. Dlatego bardzo ucieszyłem się, gdy znalazłem produkcję, którą spokojnie mogę umieścić na drugim miejscu.

Tą grą jest The Incredible Adventures of Van Helsing. Została ona stworzona przez węgierskie studio NeocoreGames w maju tego rokuGracz wciela się w postać syna profesora van Helsinga. Postanowił on pójść w ślady ojca i również został łowcą potworów. Pewnego dnia do starszego przedstawiciela rodu przyszedł list z Borgovii, krainy którą wcześniej uwolnił on z rąk wampirów. Tym razem pojawiło się nowe zagrożenie. Jednak profesor van Helsing, z racji swojego wieku, nie czuł się na siłach, aby po raz kolejny zmierzyć się z armią potworów. Dlatego wysłał swojego syna, a wraz z nim Katrinę, czyli ducha, który służy rodzinie.

The Incredible Adventures of Van Helsing

Z bliska? A może z daleka?

W tej grze mamy dostępne dwie klasy postaci: mistycznego wojownika i okultystycznego łowcę. Wyboru dokonujemy poprzez odpowiednie inwestowanie punktów umiejętności. W zasadzie możemy walczyć w zwarciu (wojownik) lub na dystans (łowca). Wszystko zależy od tego jaki styl gry preferuje gracz. Ja postanowiłem, że moja postać będzie atakowała przeciwników mieczem, a towarzysząca mi Katrina będzie trzymała się w bezpiecznej odległości i ostrzeliwała wrogów.

hack’n’slash ważne jest nie tylko ciągle zabijanie hord wrogów. Trzeba mieć do tego odpowiednie narzędzia. I tutaj twórcy wykazali się sporą wyobraźnią. Do dyspozycji mamy kilka rodzajów zbroi, rękawic, butów, pasów, kapeluszy, peleryn, pistoletów, karabinów, mieczy jedno- i dwuręcznych, pierścieni i amuletów. Najciekawsze jest to, że niektóre właściwości przedmiotów legendarnych można odblokować w określony sposób np. zadając konkretną liczbę obrażeń lub zabijając daną ilość wrogów.

Ułatwiono porównywanie przedemiotów. Po najechaniu myszką na nową zbroję, gracz od razu widzi jaki efekt będzie miało jej założenie. Już nie trzeba się zastanawiać co wzrośnie, a co spadnie. Wszystko jest napisane. Teraz wystarczy tylko podjąć decyzję, która cecha będzie ważniejsza. A gdy zabraknie miejsca na przedmioty można wysłać Katrinę do miasta. Towarzyszący van Helsingowy duch działa podobnie jak zwierzątko w TorchlightZ jedną różnicą: zachowanie Katriny można o wiele bardziej modyfikować.

The Incredible Adventures of Van Helsing

Podróż po popkulturze

Jednak to nie ilość przedmiotów oraz możliwości konfiguracyjne sprawiły, że z przyjemnością uczestniczyłem w przygodach van Helsinga. Oczarowała mnie fabuła, dialogi, a najbardziej spodobały mi się różnego rodzaju zapożyczenia z popkultury. W pierwszym mieście spotykałem dwugłową krowę. Skojarzenie było natychmiastowe – Fallout. Na tablicy znalazłem ogłoszenie dotyczące poszukiwania najważniejszego z 20 pierścieni. Oczywiście mowa tutaj o Władcy pierścieni. Takich „smaczków” jest w grze znacznie więcej i to one sprawiają, że rozgrywka nabiera dodatkowego wymiaru.

Do elementów, które wywołują uśmiech zaliczyć można także dialogi pomiędzy Katriną, a van Helsingiem. Obie postacie darzą się szacunkiem, ale nie szczędzą sobie ironicznych uwag. Dzięki temu stanowią zgrany i zabawny duet. Katrina uwielbia komentować zachowania van Helsinga, a ten nie pozostaje jej dłużny. Jest mała rzecz, ale wpływa na klimat gry. Moim zdaniem takie szczegóły świadczą o kunszcie twórców. Właśnie elementów tworzących atmosferę brakowało mi w Torchlight,

Jednak najbardziej spodobało mi się to, że The Incredible Adventures of Van Helsing jest steampunkowe. W świecie gry ściera się technologia i magia. Borgovia pogrążyła się w chaosie w wyniku działań szalonych naukowców. A to oni mieli przyczynić się do rozwoju tego regionu. Stało się jednak inaczej. Z prośbą o pomoc do van Helsinga zwrócił się wampir. Bo naukowcy najbardziej nienawidzą wszystkich magicznych stworzeń, a tym nie uśmiecha się eksterminacja. Dzięki temu konfliktowi gra nabiera mrocznego charakteru, a przeciwnicy przybierają postać groteskowych eksperymentów.

The Incredible Adventures of Van Helsing

Odrobina goryczy

The Incredible Adventures of Van Helsing wcale nie jest grą doskonałą. Największym minusem są problemy z trybem multi. Gracze narzekają, że jest on praktycznie niegrywalny. Gdyby twórcom udało się stworzyć stabilne warunki dla rozgrywki wieloosobowej gra ta na pewno przyciągnęłaby znacznie większe grono odbiorców.

A tak pozostaje tylko tryb dla pojedynczego gracza i samotne odkrywanie świata gry.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s