Królewski jubileusz

Przez ostatni tydzień w Tyrii trwa wyjątkowe święto. 13 sierpnia została wprowadzona aktualizacja dotycząca dziesięciolecia rządów królowej. W związku z tym zbudowano specjalny pawilon, który funkcjonuje jako rozbudowana arena. I stało się coś niezwykłego – pozostałe obszary Tyrii praktycznie opustoszały.

Queen’s Jubilee bardzo szybko stał się farmą przedmiotów i materiałów. Gracze praktycznie nie opuszczają Królewskiego Pawilonu i zawsze można trafić na grupę, której celem jest zabicie jak największej ilości przeciwników. Mało istotny stał się wątek fabularny. Liczy się wyłącznie walka z kolejnymi czempionami i zbieranie rzadkich przedmiotów. Nie dziwię się, że gracze wykorzystują sytuację. Skoro twórcy postanowili „odrobinę” ułatwić zdobywanie wyjątkowych rzeczy, to tylko głupi nie wziąłby udziału w takiej zabawie.

Pustki, pustki, pustki…

Zazwyczaj najwięcej graczy spędzało czas w Orr. Tam ubijali kolejnych nieumarłych i wykonywali zadania związane ze świątyniami. Są one całkiem wymagające, więc sporo ilość uczestników znacznie ułatwiała osiągnięcie celu. Od wprowadzenia Jubileuszu utrzymanie świątyń stało się bardziej wymagające. Po prostu brakuje graczy, którzy wzięliby udział w wydarzeniu. Wszyscy wolą tłuc potwory w imię królowej, mimo że aktualizacja znacznie poprawiła jakość przedmiotów wypadających ze wszystkich czempionów. Jednak, dla niektórych, to za mało.

Mam wrażenie, że ten dodatek obnażył najważniejszą słabość Guild Wars 2. Podstawowym problemem tej gry jest brak równowagi pomiędzy tradycyjną rozgrywką, a różnymi dodatkami. Nie wszyscy chcą brać udział nieustannym „farmieniu” przedmiotów, dla niektórych Guild Wars 2 to przede wszystkim eksploracja świata. Samo wydarzenie jest bardzo ciekawe, ale po uzyskaniu wszystkich osiągnięć wracam do Królewskiego Pawilonu od czasu do czasu. Czas w grze spędzam w różnych miejscach, wykonując różne zadania, zbierając materiały, tworząc przedmioty, handlując i przechodząc loch. Guild Wars 2 to nie tylko zwykły „grind”.

Postrzeganie tej gry w taki sposób związane jest z niezbyt dopracowanym „endgamem”. W tej produkcji gra powinna zaczynać się po osiągnięciu 80 poziomu i przejściu całej Personal Story. Byłem w szoku, gdy dowiedziałem się, że tylko niewielki procent graczy faktycznie ją przechodzi. A szkoda, ponieważ w grach RPG najważniejsza jest historia. ArenaNET dała graczom olbrzymią swobodę. I to oni sprawili, że Guild Wars 2 bywa postrzegana jako bezmyślna nawalanka.

Wolność!

Pierwszy kontakt z Guild Wars 2 związany jest z wrażeniem przytłaczającej wolności. Po prostu zaczynamy grać i sami musimy wszystkiego się nauczyć. Testujemy bronie oraz strategie gry. Twórcy nic nam nie narzucają. Sami decydujemy jak będzie wyglądała nasza przygoda. Dla wielu kończy się ona na ciągłym zabijaniu czempionów.

W Guild Wars 2 wszystko zależy od graczy. ArenaNET daje nam wyłącznie przestrzeń wewnątrz, której się poruszamy i jest ona pełna pułapek. Jedni wpadają w pogoń za osiągnięciami i punktami z nimi związanymi, a drudzy koncentrują się wyłącznie na walce. Gra wymaga od jej użytkownika znalezienia złotego środka. W przeciwnym razie pojawi się nuda.

Napisałem kiedyś, że twórcy chcą zadowolić wszystkich. I „hardcorowców” i „casuali”. Po kilku miesiącach gry stwierdzam, że ta gra jest napisana przede wszystkim dla drugiej grupy graczy. Dwutygodniowy okres wydawniczy nie jest ukłonem w kierunku osób, które spędzają w Tyrii kilkanaście godzin dziennie. Ta gra ma stać się serialem, który będzie przykuwał do monitorów te osoby, które pojawiają się od czasu do czasu. Wiedząc, że za dwa tygodnie pojawi się nowa zawartości próbują oni jak najszybciej zdobyć wszystkie osiągnięcia. Przy okazji, skoro już się zalogowali, może coś kupią w sklepie albo wezmą udział w kilku dynamicznych wydarzeniach. Kiedy już im się znudzi ArenaNET przypomni im o tym, że już w przyszłym tygodniu zostanie wydany kolejny „odcinek” ich ulubionego serialu.

Głos ma królowa

We wtorek ciąg dalszy wydarzeń związanych z jubileuszem. Tym razem królowa wygłosi przemówienie. Na pewno wszyscy chcemy usłyszeć, co ciekawego ma do powiedzenia. Przekonamy się o tym już jutro.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s