I już

Tak. To już. Wszystko zostało załatwione. Niebieska książeczka czeka na jeden, jedyny wpis. I potem można znowu wracać do uniwersyteckiej rzeczywistości. Tym razem będzie ona w całości oparta na kulturze masowej i popularnej. Takie zajęcia otrzymałem w przydziale. Nie ukrywam – bardzo się z tego powodu cieszę. Jednak budzą one we mnie kilka pytań, tworzą kilka problemów, a z tym wszystkim przyjdzie mi się zmierzyć.

Ale jeszcze nie teraz.

Nie mam zamiaru naruszać tych kilku momentów spokoju, które udało mi się wywalczyć. Od kilku miesięcy człowiek próbuje utrzymać się na pękającym lodzie i nagle zdaje sobie sprawę z tego, że przecież można zejść na stały ląd. I nagle wszystko staje się prostsze, bardziej poukładane. Tylko te terminy, różnego rodzaju daty, deadline’y i inne ostateczne daty. Tego wszystkiego trzeba się trzymać. Jakiś porządek, nawet taki najbardziej nieporadny i fragmentaryczny musi być.

I jest.

Chociaż niezwykle irytujące jest to, że po zakończeniu jednego projektu trzeba zaczynać następny. Człowiek jest jak wąż zjadający własny ogon. Niby już po wszystkim, niby już można odpoczywać, ale tuż za rogiem czasu czai się kolejna rzecz do zrobienia, kolejny tekst do napisania. I w żaden sposób, niektóry tych czynności, nie można przesunąć. Nawet oszukiwanie samego siebie nie pomoże. Te „rzeczy” siedzą na liście zadań jak sępy czekające na padlinę. Wyczekują na odpowiedni moment, żeby się rzucić i pożreć kolejne ochłapy cennego czasu.

Dlatego bezpieczniej jest je regularnie dokarmiać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s