Poszarpane znaczenia

IX Sosnowieckie Dni LiteraturyWczorajsze warsztaty mocno mnie rozczarowały. Dzisiaj miałem nadzieję, że będzie inaczej, nie chciałem powtórki z rozrywki. Bartłomiej Majzel dysponuje inną energią, niż Sławomir Matusz. Ma zupełnie odmienne spojrzenie na literaturę i łatwiej nawiązuje kontakt z ludźmi. Dzisiejsze warsztaty były ciekawe, utrzymane w niezwykle przyjemniej atmosferze i – co najważniejsze – pobudzające kreatywność.

Prowadzący postanowił podzielić spotkanie na kilka części, były to: opowieść o pułapkach poezje, krótkie odczytanie przyniesionych wierszy, opis strategii czytania wierszy i próba kompozycji własnego tekstu. Pomysł wręcz idealny na warsztaty, które swoją formą powinny prowadzić interakcji pomiędzy zgromadzonymi. Ja, prosty człowiek piszący o kryminałach, obawiałem się, że poezja będzie mi obca. Nie zajmuję się nią, a myśl o konieczności dokonania publicznej interpretacji wiersza przypomniała mi kolokwium z literatury XIX wieku.

Nic takiego nie miało miejsca. Bartłomiej Majzel postanowił poruszyć kilka ważnych tematów związanych z pisaniem. I tego tematu trzymał się przez całe spotkanie.

Zwrócił uwagę na to, że w dzisiejszych czasach jesteśmy zalewani przez wiersze. Publikowane są one na różnych forach w internecie, a ich twórcy często odznaczą się niewiarygodną ignorancją. Nie znają ani tradycji, ani kultury literackiej, tworzą jakby w pustce. A poznanie tych dwóch elementów to ważny krok w kierunku stworzenia własnego języka. Muszę się zgodzić z tym, jakże prostym, spostrzeżeniem. Twórca buntujący się przeciwko tradycji musi ją niezwykle dobrze znać, w przeciwnym razie będzie błądził jak dziecko we mgle. Dlatego też pisarz powinien rozumieć kontekst, w którym pisze. Samo natchnienie to za mało. Żałuję, że coraz mniej osób myśli w ten sposób. Wydaje mi się, że jest to wynik promowania „dziennikarskiego stylu pisarskiego”, który dla mnie jest po prostu obrzydliwie przeźroczysty, a osoby piszące w ten sposób zasłaniają się „obiektywizmem”.

A jak definiuje istotę tworzenia sam Bartłomiej Majzel? Przede wszystkim zwraca uwagę na to, że twórca powinien myśleć w kategoriach całościowych. Holistyczne podejście do własnych tekstów pozwala na budowanie stabilnych struktur, które będą wewnętrznie spójne i korespondujące ze sobą. W przypadku pisania wierszy dialog pomiędzy kolejnymi utworami jest istotny w przypadku tomiku. Jednak dla prozaika aspekt ten wydaje mi się mniej ważny. Charakter książki zmusza do stworzenia tekstu spójnego w obrębie swojej jednostkowej formy. Inaczej rzecz wygląda, gdy ktoś tworzy cykl, ale mam wrażenie, że twórczość prozatorska jest rozpatrywana indywidualne.

Ważne jest uzyskanie świadomości efektu jaki chce się wywołać swoim wierszem i pamiętanie o tym, że każdy szczegół jest ważny. Tutaj dużym niebezpieczeństwem jest „przegadanie”. Bartłomiej Majzel miał na myśli nie to, że poeci używają zbyt wielu słów, ale to, że nie pozostawiają im odpowiednio dużo miejsca. Słowo musi wybrzmieć, tak samo jak metafora. Wierz potrzebuje przestrzeni, ciszy, która pozwoli sensom na rozwinięcie skrzydeł. Tak samo ważne jest unikanie „wielkich słów” (np. miłość, śmierć itp.). Dobry poeta to osoba, która potrafi te wyrażenia opowiedzieć przy pomocy obrazów, potrafi wzbudzić odpowiednie skojarzenie w odbiorcy. Dla Bartłomieja Majzla nadużywanie „wielkich słów” i brak ciszy w wierszu to prosta droga do grafomanii. Nie każdy potrafi z niej zawrócić.

Dobry poeta powinien rozwinąć w sobie zdolność wyjścia poza „ja”. Ego nie jest, aż tak istotne w poezji. Ważniejsza jest umiejętność operowania obrazem i skrótem. Wymaga to uzyskania właściwego dystansu i pozwala wprowadzić odrobinę powietrza do własnej twórczości.

Bartłomiej Majzel zachęcał do poszukiwania własnego języka. Od zastrzegł jedną rzecz: jest to kwestia indywidualna – ilu twórców, tyle metod wykorzystywania słów. Samą poezję uznaje za nieadekwatną do życia. Nie oznacza to, że nie można się z niej utrzymać, nie wydaje mi się, aby był tutaj istotny aspekt czysto materialny. Ważne jest to, że poeta to osoba wychwytująca i opisująca różnego rodzaju odchylenia sensów powstałe w rzeczywistości. Oczywiście robi to za pomocą języka, z którego korzysta w charakterystyczny dla siebie sposób. Tylko dzięki temu jest w stanie dotrzeć do ukrytej w znaczeniach tajemnicy i pokazać ją czytelnikowi.

Dzisiaj udało mi się doświadczyć tego, czego oczekuję od tego typu wydarzeń. Dla mnie warsztaty literackie różnią się zasadniczą rzeczą od spotkań autorskich – zaproszony twórca powinien zaprezentować swój własny model literatury, a nie tylko opowiedzieć o nowej książce. Dla Bartłomieja Majzla najlepsza poezja to ta, która operuje językiem pocięty i rozbitym. Duże znaczenie ma dla niego dynamiczne wykorzystywanie obrazów i metafor. I najważniejszy jest własny język, czyli autorska umiejętność składania słów i wywoływania sensów.

Na koniec pisaliśmy wiersze. Ja również coś skreśliłem. Ale zaprezentuję tę „rzecz” innym razem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s