Choroby i my

Choroby nie dotyczą tylko jednostek, potrafią także wpływać na całe społeczeństwa. Dlatego autor „Spektakli masowej śmierci” postanowił dokonać analizy kilku największych epidemii, które dotknęły rodzaj ludzki.

John Aberth postanowił opisać sześć chorób, które w szczególny sposób zmieniły zachowania ludzi. Wybrał – dżumę, ospę prawdziwą, gruźlicę, cholerę, grypę oraz AIDS. Każdą z tych chorób opisuje w podobny sposób – swoją uwagę koncentruje nie tyle na aspektach biologicznych, ale kulturowospołecznych. Sięga do wielu historycznych źródeł i zawsze stara się stworzyć kontekst dla danej epoki. Dopiero na jego podstawie buduje swój wywód i pokazuje w jaki sposób konkretna choroba wpłynęła na zachowania w społeczeństwie.

Spektakle masowej śmierci mają charakter naukowego opisu zmian w kulturze i wiem, że tego typu publikacja może wydać się wielu osobom nudna. Autor ma bardzo naukowy i suchy styl. Książka ta nie jest napisana żywym językiem literackim, pełnym rozbudowanych metafor i odniesień, ale zimnym językiem naukowym, który jest skoncentrowany na konkrecie. Sama książka chwilami wydawała mi się nudna, jednak warto przebrnąć przez te fragmenty, by po przeczytaniu stwierdzić, że całość można potraktować jako serię wykładów o mikrobach, które dręczyły i będą dręczyć ludzkość.

Wirusy są wśród nas

Bakterie istniały zawsze. Nie jest to rewolucyjna wiadomość. Tak samo jak stwierdzenie, że człowiek chorował „od zawsze”. Jednak to od przytoczenia tych dwóch faktów zaczyna się książka Johna Aberth’a. Najwięcej chorób pojawiło się, gdy człowiek zaczął prowadzić osiadły tryb życia. Związane to było z towarzystwem zwierząt oraz pierwszymi mutacjami wirusów, które przechodziły z nosiciela czysto zwierzęcego na człowieka. Gdy chorowały jednostki, problem przechodził niezauważony. Prawdziwym wyzwaniem stały się epidemie. Na nie musiało zareagować całe społeczeństwo i to właśnie na tych reakcjach skupia się autor książki.

Najczęściej wspominaną epidemią był gwałtowny przemarsz czarnej śmierci przez Europę w średniowieczu. Słyszymy o niej na zajęciach z historii, dlatego kojarzy się jako najbardziej tragiczny przypadek masowej liczby zachorowań. John Aberth zaczyna opisywanie chorób właśnie od dżumy i pokazuje, że towarzyszyła ona człowiekowi już od czasów starożytnych. Jednak ze względu na brak konkretnych lekarskich opisów nie jest łatwo stwierdzić, czy była to ta sama dżuma, która zaatakowała ze wzmożoną siłą w średniowieczu. Niezależnie od jej przebiegu, zawsze wywoływała mocne reakcje w społeczeństwie.

Interesujące jest to, że o chorobach pisało się i mówiło w różny sposób. Widać to w trakcie lektury Spektakli masowej śmierci. Zupełnie inaczej przez społeczeństwo była traktowana dżuma, a inaczej gruźlica. Ta druga choroba doczekała się szczególnej nobilitacji – jest przypadłością genialnych, którzy chcieli umrzeć w piękny sposób. Nie można tego powiedzieć o dżumie lub cholerze. Ich przebieg jest zdecydowanie mniej estetyczny i bardzo łatwo budzi odrazę, a tym samym wywołuje mocniejsze reakcje.

John Aberth świetnie opisuje zmiany w myśleniu o tym, czym jest choroba. Jego historyczny opis zaczyna się na infekcjach wywoływanych przez siły wyższe, a kończy na tworzeniu biologicznych charakterystyk danego patogenu. Zmianom ulegają również metody leczenia. Od modlitw i medytacji, przez zatykanie odbytu chorym na cholerę, po stosowanie kuracji wielolekowych.

Lek – bożek zapewniający bezpieczeństwo

Rewolucja farmaceutyczna zmieniła sposób leczenia i myślenia o chorobach. John Aberth próbuje pokazać, że nasze poczucie bezpieczeństwa jest fałszywe. Przykładem jest tutaj grypa, która bardzo szybko ewoluuje i ciągle jest groźna. Autor zaznacza, że potrafimy leczyć znane choroby, a na te, które pojawiają się w wyniku mutacji nie posiadamy odpowiednich farmaceutyków. Potrzeba czasu, aby je stworzyć. W tym czasie pozostaje nam tylko i wyłącznie nasza własna ludzka odporność, która bywa zawodna.

Drugim przykładem choroby, która wyraźnie wzmocniła swoją odporność jest gruźlica. Pojawiają się prątki odporne na znane terapie. Związane jest to z niedoleczeniem chorych. Osoba zarażona, która nie zakończyła kuracji staje się rezerwuarem osłabionych, ale wciąż aktywnych zarazków. Poprzez mutacje zwiększają one swoją odporność i coraz ciężej je leczyć. Jednak to nie grypa, ani nie gruźlica ukazana jest jako największe zagrożenie.

Prawdziwym niebezpieczeństwem okazuje się być AIDS. Choroba, która przez długi czas potrafi być w ukryciu, a gdy już zaatakuje całkowicie wyniszcza nosiciela. John Aberth pokazuje na przykładzie AIDS jak ważne są w trakcie epidemii zachowania kulturowe, które są w stanie ją ograniczyć, a na pewno znacznie zahamować. Początkowo choroba ta była kojarzona tylko i wyłącznie z homoseksualistami, dopiero z biegiem czasu zauważono, że zapada na nią także pozostała część społeczeństwa. Kolejną zmianą w myśleniu o AIDS było pojawienie się leków hamujących rozwój choroby i łagodzących jej objawy. W tym momencie przestało być ono traktowane jako wyrok śmierci, a stało się chorobą przewlekłą. John Aberth zwraca uwagę na to, że takie podejście może negatywnie odbić się na kondycji społeczeństwa. Obniżona czujność przyczyni się do wzrostu zachorowań, a tym samym do wybuchu kolejnej epidemii.

Spektakle masowej śmierci maja bardzo negatywny wydźwięk. Autor udowadnia, że walka z mikrobami nigdy nie będzie skończona. A rodzaj ludzki czeka jeszcze wiele ciężkich prób opanowania nowych i niebezpiecznych chorób.

// Tekst opublikowany na portalu Wywrota.pl.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s