Radość jest uniwersalna

Rozmowa z Katarzyną Deszcz, reżyserką spektaklu „Moja ABBA”, który przez weekend (1,2,3 czerwca) można oglądać w Teatrze Śląskim w Katowicach (premiera odbyła się 1 czerwca, w piątek)

Adrian Jaworek: Czy Abba wiąże się dla Pani z jakimś szczególnym wydarzeniem?

Katarzyna Deszcz: Praca nad tym spektaklem wywołała sporo wspomnień. Przypomniała mi czasy , kiedy, wraz z całym moim pokoleniem, odbieraliśmy wizytę Abby w komunistycznej Polsce w 1976 r. jako niebywałe wydarzenie, jako powiew Zachodu, luksusu, innej muzyki i wolności. Niewątpliwie pojawiła się nuta nostalgii .

Abba w spektaklu będzie pokazana jako wydarzenie pokoleniowe, czy uniwersalne?

To nie jest spektakl o Abbie. To jest spektakl o kobiecie, która będąc młodą dziewczyną zafascynowała się Abbą i ta fascynacja jej pozostała, stała się rodzajem religii, jest sposobem na przetrwanie. To jest temat przewodni tego spektaklu, a w tle jest miłość, która kiedyś tragicznie się skoczyła.

Spektakl mówi o konkretnym wyborze. Bohaterka pielęgnuje w sobie miłość do muzyki Abby, i to staje się punktem odniesienia i motorem napędowym jej życia. Muzyka staje się dla niej także sposobem ucieczki od rzeczywistości i od złych wspomnień.

W spektaklu będzie dużo tęsknoty za przeszłością?

Nie. To nie jest spektakl, który rozlicza z jakąś przeszłością. Uciekam od tego. „Moja Abba” to lekkie przedstawienie opowiadające o zawirowaniu, o pozytywnym zakręceniu. Wspomnienie PRL-u jest ważne, ale chcę uciec od sztandarowego wyobrażenia o tym, że okres ten składał się z samych tylko nieszczęść. One oczywiście były, szarość, nędza i kłamstwo były wszechobecne.

Natomiast ludzie byli młodzi, kochali, urządzali imprezy, szaleli, wygłupiali się. Jeszcze przed przyjazdem Abby do Polski zrodził się ruch hippisowski a we wszystkich klubach rozbrzmiewał jazz. Rzeczywistość gospodarcza i polityczna nie odbiera prawa do osobistej radości

Co po przeczytaniu tekstu „Mojej Abby” najmocniej zwróciło Pani uwagę?

Pomysł. Wyobrażenie kobiety, która wychodzi na trzecie piętro blokowiska, włącza na cały regulator muzykę i przebrana za Agnethę śpiewa piosenki Abby, zadziałało na moją wyobraźnię.

Na „Mojej Abbie” widzowie będą się częściej śmiać, niż płakać.

Mam nadzieję, że publiczność podzieli nasze poczucie humoru i wzruszenie.

W „Mojej Abbie” mają odnaleźć się osoby ze starszego i młodszego pokolenia. Czy to spowoduje, że spektakl ten będzie miał strukturę wielowarstwową, gdzie na jednym poziomie będą treści dla młodszych, a na drugim dla starszych?

Ludzie mają różne wrażliwości. Okazało się, że Abba jest szalenie popularna w pokoleniu dzisiejszych nastolatków. Jest muzyką dyskotek, imprez i filmu. Przeżywanie radości i różne fascynacje muzyczne dotyczą wszystkich. Zmieniły się tylko ubiory i jakość odtwarzania. A to że jedni tą muzykę lubią a inni nie? Tak jest zawsze.

Co zaś dotyczy spektaklu to myślę , że jeżeli coś obchodzi mnie i wykonawców, a mamy dwa pokolenia aktorów, to możemy konfrontować odczytania fenomenu jakim była i jest Abba.

Czy według Pani można zrobić podobny spektakl, na przykład o The Beatles?

Jestem przekonana, że tak. W przypadku Abby różnica polega na tym, że oni rzeczywiście przyjechali do Polski. Był to ewenement, wręcz socjologiczne wydarzenie. The Beatles nie gościli w Polsce. Gdyby tylko znaleźć jakiś dramaturgiczny haczyk, tak jak zrobił to Tomasz Man w ‘Mojej Abbie” , to jest to niewątpliwie zjawisko kulturowe nadające się do opowiedzenia historii o fascynacji, szaleństwie i obsesji na punkcie zespołu.

Jak współpracuje się Pani z aktorami Teatru Śląskiego?

Bardzo dobrze, jest to moja czwarta realizacja w Teatrze Śląskim. Lubię ten teatr, lubię ten zespół, lubię to miejsce.

W przypadku tej realizacji każdy z aktorów ma swój nie tyle kamyczek, co głaz, który włożył do pracy na spektaklem. Reżyser bez aktorów jest bezsilny. Jeżeli nie nastąpi porozumienie i nie pojawi się pewna chęć osiągnięcia czegoś razem, to nie będzie żadnego przedstawienia. To taki kocioł pomysłów, rozmów , kłótni w którym powstaje przedstawienie.

Dziękuję za rozmowę.

// Tekst opublikowany na stronie Dziennika Teatralnego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s