Sztuka o walce pokoleń

Adrian Jaworek: Ile jest Dulskiej w przeciętnym Polaku?

Bogusław Semotiuk: Trudno mi to oceniać. Najlepiej będzie, jeżeli każdy przejrzy się sam sobie. Na pewno trudno będzie się nam do tego przyznać, ale w zaciszu własnego sumienia, każdy sobie odpowie ile jest w nim Dulskiej.

Czy w takim razie „Moralność pani Dulskiej”, w pana reżyserii, będzie rodzajem lustra, w którym każdy będzie mógł się przejrzeć?

Tak, ponieważ jest to sztuka o walce pokoleń, jest to utwór, który mówi o buncie młodego pokolenia w stosunku do zastanego świata, z którym się nie zgadza, którego nie akceptuje, z którym walczy. I próba zmiany, jest mniej lub bardziej udana. W tym wypadku zwyciężyła moralność pani Dulskiej, a nie Zbyszka.

„Moralność pani Dulskiej” to dramat mocno osadzony w kanonie. Czy próbuje go pan w pewien sposób uwspółcześnić?

Na pewno uwspółcześnia się problem, który pojawia się w każdym pokoleniu, w każdym czasie jest on aktualny. Nie zależało mi na tym, aby sztuka kojarzyła się z okresem fin de siecle, z czasem, w którym została ona stworzona. Kostiumy i design nie jest w pluszach i nie w starościach, a nawiązuje do tego, co możemy spotkać między nami i na ulicy. Jednak najważniejsze jest to, aby każdy identyfikował się z problemem przedstawionym w sztuce.

Nie modyfikowałem za bardzo zamysłu Zapolskiej. Skróciłem pewne fragmenty, aby wzmocnić, uwypuklić reakcje i pewne konflikty. Ale tekst jest oryginalny, nic w nim nie zmieniałem.

Jaka myśl towarzyszy panu w trakcie pracy nad premierą? Co chciałby pan w niej pokazać.

Trudno jednoznacznie powiedzieć. Cały czas czytam Zapolską jako tragifarsę. Najbardziej zainteresował mnie bunt Zbyszka, czyli próba wyrażenia samego siebie podejmowana przez młodzież jako opór przeciwko zastanemu porządkowi. Jest to temat, który znajdziemy w wielu dramatach, zarówno tych współczesnych, jak i klasycznych.

Realizując „Moralność pani Dulskiej” inspirował się pan wcześniejszymi interpretacjami, czy postanowił pan stworzyć coś całkowicie odmiennego?

Nie jest to moja pierwsza realizacja „Moralności pani Dulskiej”. Zawsze staram się stworzyć coś, co będzie odpowiadało energii, która towarzyszy mi w danym momencie. Dzisiaj jestem w takiej chwili swojego życia, że skróty są inne. Przede wszystkim jednak spotykam nowych ludzi, nowych aktorów, wspaniałych aktorów radomskiego teatru, w którym reżyseruję po raz pierwszy. Nie chcę nic robić wbrew ich energii. Oni wypełniają sobą moje propozycje.

Jak wyglądała praca z aktorami? Pojawiły się zgrzyty, czy była ona płynna?

Trudno nazwać pracę płynną, to nie jest taśma, to jest praca między ludźmi. Ale porozumienie jest wspaniałe, współtworzymy ten spektakl.

Zadanie reżysera polega na rozdmuchaniu energii aktorów, na sprowokowaniu ich do działania.

A czym się różni aktualna realizacja od poprzedniej?

Nie wiem, czy czymś się różni. Cały czas intryguje mnie walka, donkiszoteria i niemoc Zbyszka, który pragnie wyrazić siebie.

Uwspółcześnia pan stroje, dzięki temu mamy poczuć, że dulszczyzna pojawia się tu i teraz?

Tak, tu i teraz, a za x lat również będą Dulskie, będzie mąż Dulskiej ze swoim milczeniem, będzie Zbyszko ze swoim buntem, będą córki wchodzące w dorosłe życie nie tak jak Dulska im to proponuje. Człowiek jest niezmienny, te elementy wciąż będą się pojawiały.

„Moralność pani Dulskiej” jest dla mnie ponadczasowa, tak jak cała klasyka. Sprawdziła się wtedy, gdy została napisana, sprawdza się również teraz. Jeżeli interpretacja nie jest wypaczona jakimiś udziwnieniami – działa tak samo dobrze.

Dulszczyznę można spotkać w innych krajach Europy, Zapolska ujęła to w świetny sposób.

Dulszczyzna to przypadłość codzienności, czy polityki?

O to należy zapytać socjologów. Polityka jest zbudowana z innych uwikłań, niż to czym zajmujemy się w teatrze, czyli człowiekiem „tu i teraz” – odartym, odsłoniętym i obnażonym. Takiego człowieka chcemy widzieć, polityka jest zakamuflowana.

Jest pan także wykładowcą na łódzkiej PWSFTviT. Czy w Radomiu zastosował pan jakieś dydaktyczne wskazówki dla młodych aktorów pochodzące doświadczeń szkolnych?

Nie, profesura nie ma nic wspólnego z moją realizacją „Moralności pani Dulskiej”. Pomagam tylko techniką zawodową w sensie świadomości scenicznej.

Życzę sukcesu i dziękuję za rozmowę.

//Wywiad opublikowany na stronie Dziennika Teatralnego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s