Czas gier i zabaw (II)

Nie wszystko do niego dociera. Skupia swoją uwagę na każdym zakątku miejsca, w którym akurat siedzi i słowa bardzo często go omijają. Trzeba kilka razy coś powtórzyć, ale nawet wtedy ma się wrażenie, że nie słyszy. Tylko reaguje na dźwięk swojego imienia. Wyrwany ze swojego biegu zatrzymuje się na chwilę i od razu wraca do szybkiego świata, który jest jego codziennością. To go wciąga, uzależnia i mocno w nim siedzi. Praktycznie nie da się go na dłużej zatrzymać, wyhamować, chociaż na moment.

Dlatego bardzo często wpada w różne konflikty. Z rodzicami i z rówieśnikami. Czasem jest po prostu niegrzeczny, jak każde ośmioletnie dziecko. Jednak zazwyczaj biega po pokoju, albo łamie zakazy, bo tak rozładowuje swoją wewnętrzną energię, tak układa go choroba. Wtedy trzeba zrobić wszystko, aby go jakoś uspokoić, czymś zająć, pokazać mu, że można inaczej pokierować energią, którą czuje. Nie zawsze się to udaje i trzeba znosić kapryśnego ośmiolatka, który cały czas się nudzi. Zdarzają się kłótnie i wrzaski. Nie jest to codzienność, to zwykłe przypadki. Normalne uwolnienie napięcia, które nazbierało się w otoczeniu. Pozostaje mieć nadzieję, że on nigdy nie weźmie tego do siebie. Ale jak wytłumaczyć ośmiolatkowi, że krzyczy się nie na niego, ale na chorobę? A ta, jak na złość, w żaden sposób nie chce go opuścić. Trzyma go mocno i najwyraźniej ma zamiar być przy nim jeszcze bardzo długo.

Ostatnią rzeczą, która zawsze wychodzi w zabawach jest jego potrzeba, aby wszyscy zwracali na niego uwagę. Musi być w centrum. Robi z sobie oś świata. To jeden z efektów ubocznych nieustającej troski, jaką jest otaczany. Pomaga mu się absolutnie we wszystkim, na przykład po to, aby zaoszczędzić trochę czasu, bo on dużo rzeczy robi bardzo powoli. Coraz częściej każdy moment dobroci, każde skupienia na nim uwagi, zaczyna traktować jak naturalny porządek świata. Wtrąca się w rozmowy, zachowuje się niegrzecznie, tylko po to, aby zwrócono na niego uwagę. Czasem udaje, że czegoś nie potrafi zrobić po to, aby go ktoś wyręczył. W takich przypadkach wykazuje się niezwykłą przebiegliwością, cwaniactwem i sprytem. Wtedy udowadnia, że doskonale rozumie to, co się wokół niego dzieje. Jednak w dalszym ciągu jest to postrzeganie intuicyjne. Do świadomej manipulacji jeszcze mu daleko. Ona wymaga skupienia, zaplanowania, a jemu wiele rzeczy jeszcze się wymyka. Ma w sobie zbyt duży bałagan.

Choroba doprowadziła do tego, że na wszystko co mu się przydarza reaguje podświadomie. Jego odpowiedzi i zachowania są reakcją na docierające do niego impulsy. Dlatego wszystko, co robi jest gwałtowne i odruchowe. Nie potrafi czegoś w sobie stłumić albo zatrzymać. On wszystko z siebie wyrzuca, reaguje za każdym razem. Widzi tylko zmiany, ale nie dostrzega tego, że w każdym otoczeniu istnieje pewien określony porządek, pewna dominanta. Ona mu się nieustannie wymyka. Jest taki rozbiegany i chaotyczny, bo nie widzi tego, że wszystko w jakiś sposób się układa. Umykają mu wszystkie połączenia między elementami. Jego świat jest zupełnie inny od naszego. Poza kwestiami osobowościowymi dochodzi choroba. A właściwie jej gwałtowny i chaotyzujący charakter. Ciężko nam go zrozumieć, bo on nie działa według naszych zasad. Wszystko ułoży się wtedy, gdy nauczy się panować nad swoją chorobą. Ale ma dopiero osiem lat, więc zanim to nastąpi minie jeszcze bardzo dużo czasu.

***

Świat dzieci z ADHD to rzeczywistość potrzaskanych luster. Wszędzie znajdują się kawałki szkła, które odbijają coś innego, a każdy z nich skierowany jest w inną stronę. Pojawia się mnóstwo elementów, które są zdeformowane. Nie rozumiemy zachowań dzieci z ADHD, bo one szybko zmieniają kawałki, w każdej chwili patrzą na inny. Czasem spoglądają na świat przez drobinkę, której my nie zauważyliśmy. Ich rzeczywistość jest niespokojna, a przez to wydają się być w stanie ciągłego zagrożenia. Z tego powodu najczęściej reagują impulsywnie i bardzo gwałtownie. Zbiera się w nich zbyt dużo napięcia, które jest uwalniane za jednym razem.

Nie bardzo wiadomo w jaki sposób skleić to lustro. Być może wystarczy spokój, miłość i zapewnienie bezpieczeństwa, a więc trzy rzeczy, których potrzebuje każdy z nas. ADHD może minąć z czasem, a jego wpływ można zminimalizować. Jednak, aby to się udało, potrzeba bardzo dużo cierpliwości i dobroci. Szkoda, że nie wszyscy mamy tych dwóch rzeczy pod dostatkiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s