Liczy się tylko porządek!

Porządek, hierarchia, idealny układ elementów i szaleństwo doskonałości. Jako tło posłużyła Ameryka Południowa, a konkretnie duszna i parna dżungla. Jako osoby dramatu wystąpili żołnierze oraz prostytutki. Fabułę rozpędził jeden, bardzo odważny, pomysł.

W Pantalonie i wizytantkach wojsko postanowiło stworzyć oddział wykwalifikowanych seksualnie dam, których celem miało być rozładowanie napięcia tworzącego się w żołnierzach. W taki sposób dowództwo postanowiło zareagować na skargi mieszkańców, którym przyszło żyć w pobliżu garnizonów. Atmosfera dżungli powodowała niesamowite pobudzenie żołnierzy, który notorycznie zaczęli gwałcić kobiety. Stało się to do tego stopnia uciążliwe, że przy garnizonach nie można było spokojnie wyjść na ulicę. Kobiety miały dwa wyjścia: żyć w ciągłym zagrożeniu, albo zostać prostytutką. Sytuację miał uratować główny bohater książki, czyli Pantaleon Pantoja.

Jest to żołnierz idealny. Doskonale wykonuje wszystkie rozkazy. Oddaje się w całości służbie, śmiało można stwierdzić, że wojsko to jego życie. Żona i córka stanowią tylko dopełnienie idealnej egzystencji. Jego nowe zadanie, czyli stworzenie Służby Wizytantek, stało się wyzwaniem, w którym upatrywał szansę na awans. Poza tym Pantaleon Pantoja jest najzwyczajniej w świecie opętany przez porządek. Porusza się tylko i wyłącznie wśród liczb. Ludzi traktuje jak elementy niezwykle skomplikowanych maszyn lub obliczeń. Dlatego próbuje ich naoliwić albo zsumować. Z łatwością tworzy złożony mechanizm jakim jest Służba Wizytantek, a swoje postępy opisuje w raportach. Nie zwraca uwagi na to, co dzieje się wokół tej wojskowej akcji. Widzi wyłącznie rozkaz, który ma wykonać. Dzięki jego zdolnościom organizacyjnym Służba Wizytatnek zaczyna działać jako dobrze zarządzane przedsiębiorstwo, to zaczyna budzić podejrzenia i zazdrość. Niepotrzebny rozgłos zaczyna mu coraz bardziej szkodzić.

W tym momencie do głosu dochodzi jego szaleństwo. Jest do tego stopnia opętany przez porządek i bezwzględnie posłuszny swoim przełożonym, że umyka mu moment, w którym staje się zwykłym alfonsem. Nie potrafi spojrzeć na swoje działania z odpowiedniej perspektywy. Na dodatek zaczyna pożądać prostytutki i myli to uczcie z miłością. Zajmują go sprawy związane z zaspokajaniem żołnierzy, ale nigdzie nie dostrzega ludzi. Służba Wizytantek to groteskowy pomysł, który w świetny sposób pokazuje rosnącą mechanizację działań człowieka. Wszyscy traktowani tam są jako dane statystyczne. To cyfry, na których należy wykonać odpowiednie działania matematyczne, to zwykłe maszyny, w których jest za dużo energii i trzeba ją rozładować. W powieści wszystkich pozbawiono człowieczeństwa. Mamy do czynienia z przedmiotami, które można w odpowiedni sposób poukładać, podobnie jak książki na półce. Emocje są na dalszym planie. Pojawiają się po to, aby wnieść chaos w świat Pantaleona Pantoi. Nie można ich uchwycić za pomocą cyfr i wpisać do tabelki. Wymykają się uporządkowaniu, dlatego główny bohater zupełnie sobie z nimi nie radzi.

Świat przedstawiony jest w całości ukształtowany odgórnie. Projektują go generałowie, którzy tworzą tysiące papierków i nazywają je niezwykle istotnymi raportami. Brakuje miejsca na własne inicjatywy. Tylko ten, kto się podporządkuje jest szczęśliwi. Reszta trafia na peryferia i zostaje pozbawiona dostępu do elitarnych usług Wizytantek. Aby dostąpić tego zaszczytu należy być żołnierzem, a więc wyznawcą bezwzględnego porządku. W tym świecie nie ma miejsca dla heretyków żyjących w cywilu.

Mario Vargas Llosa stworzył bardzo interesującą formę dla swojej książki. Niektóre narracje dzieli na trzy przestrzenie i opisuje je symultanicznie. Czytelnik widzi każdą z nich element po elemencie, ten zabieg przypomina filmowy montaż. Często dochodzi do wymieszana przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Trzeba bardzo dużo uwagi, aby ułożyć sobie narrację w jeden monolityczny cykl. Poza tym w książce pojawiają się wojskowe raporty, wycinki z gazet oraz zapisy audycji radiowych. Świat poznajemy z trzeciej ręki, od obserwatorów, którzy są w nim zatopieni.

Pantaleon i wizytantki to książka, która na pewno nie zanudzi ani nie zamęczy czytelnika. Na pewno wymaga dużo uwagi i nie nadaje się do czytania w podróży. To pozycja z gatunku fotelowych, które wymagają aby czytać je spokojnie w domu przy ciepłej herbacie. Chociaż przy aktualnych upałach lepiej sięgnąć po coś chłodniejszego.

// Mario Vargas Llosa „Pantaleon i wizytantki”.  Znak, Kraków 2007.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s