Tęcza z tabletek (II)

Z tym kolorowym zestawem, który codziennie towarzyszy jego śniadaniom związane są jeszcze dwa problemy: ciągłe oczekiwanie i koszt wizyt i leków. Nie da się jednoznacznie powiedzieć, który z nich jest gorszy, który ciężej jest udźwignąć. Poczekalnie pełne są chorych dzieci. Ten widok jest straszny. Najczęściej towarzyszą im rodzice. Po niektórych widać, że sobie nie radzą, stają się bierni, przypominają stojące obok dzieci cienie. Ich pociechy mają różne problemy. Jedne siedzą i patrzą w ścianę, a inne trzeba ciągle pilnować, żeby sobie czegoś nie zrobiły. Nic dziwnego, że niewielu to wytrzymuje. Wszyscy, którzy siedzą w poczekali mają na twarzy odciśnięte cierpienie. Ono pojawia się, gdy po raz setny zadają sobie pytanie „Dlaczego to spotkało akurat nas?”. Nerwowo szukają wyjścia, są w stanie uchwycić każdą, nawet najmniejszą, możliwość, w nawet drobnej poprawie widzą wielki błysk nadziei, za wszelką cenę próbują udźwignąć ciężar, który dał im los. My nie potrafimy nawet spojrzeć na chore dziecko. Odczuwamy dziwny ucisk w sercu. Od razu budzi się w nas sprzeciw, cichy krzyk „Gdzie jest sprawiedliwość?”, „Dlaczego takie rzeczy spotykają dzieci?”. A ich rodzice muszą mierzyć się z tym wszystkim przez 24 godziny na dobę ze zmienną intensywnością. Człowiek ma jednak szczęście, że choroba ośmiolatka przebiega w miarę spokojnie. Ma za dużo problemów jak na ten wiek, ale mogło być o wiele gorzej.

Kolorowe pigułki dużo kosztują. Na dodatek czasem trzeba odwiedzić prywatnego lekarza, bo do publicznego kolejka potrafi być bardzo długa. Każda taka wizyta uderza po kieszeni, ale w tym przypadku nie ma się nad czym rozwodzić. Ważne jest tutaj jego zdrowie, chodzi o to, żeby czuł się coraz lepiej. Tych pieniędzy nie wydaje się na głupoty albo różnego rodzaju niepotrzebne gadżety. Każda wydana złotówka przynosi określony efekt. Przynajmniej powinna, bo w rzeczywistości różnie bywa.

Szczególnie źle jest, gdy zachoruje. Trzeba wtedy bardzo ostrożnie dobierać antybiotyki. Nie wiadomo, co się stanie gdy wejdą w reakcje z innymi lekami. To, że coś mu jest, widać po nim od razu. Robi się senny, trze oczy, zamiast biegać, siedzi i zrzędzi. Przeziębienie i grypa od razy go rozkładają. Odporność ma normalną, ani za niską, ani za wysoką. Dobrze, że chociaż tego nie trzeba regulować za pomocą leków. A co najważniejsze, na szczęście leki, które bierze nie namieszały za bardzo w jego organizmie. Oby ten stan się utrzymał i oby nigdy nie musiał brać innych leków, żeby naprawić to, co popsuły wszystkie kuracje, które przeszedł, gdy był młodszy.

Można odnaleźć w sobie siłę, żeby zmierzyć się z tym wszystkim. Wystarczy posłuchać jego śmiechu albo zobaczyć jak cieszy się z gwiazdkowych prezentów. Każdy rozerwany papier i odkryta niespodzianka wywoływała w nim okrzyk radości. Właśnie dla takich szczególnych chwil warto poświęcać mu dużo uwagi. To sympatyczny i inteligentny chłopiec, który po prostu miał pecha. Potrafi być dobry i czuły i nie zawsze robi wszystkim na złość. Dla kolejnych wakacji, dla kolejnych świąt, walczy się z receptami, pigułkami i lekarzami. Dla niego warto. I wciąż szukamy w sobie tej ludzkiej siły, która pozwoli zmierzyć się z kolejnym dniem. Przed nim, przed nami jeszcze dużo różnych wyzwań. Ale jesteśmy przekonani o tym, że nam się uda i wszystko się ułoży. Już tak daleko zaszliśmy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s