Erotyczne słowa

Erotyzm w prozie spotykamy bardzo rzadko. A jeśli już na niego trafimy to okazuje się być niedojrzały lub nieudolnie napisany. Problem polega na tym, że o seksualności bardzo ciężko się pisze. Przelewanie na papier erotycznych fantazji to dobra zabawa dla kochanków ale para pisarz – czytelnik niekoniecznie się w niej odnajdzie. Łatwo wpaść w nadmierną pornografię lub bezsensowną dosadność. Cielesność w literaturze to kruchy lód, na który niewielu zdecydowało się wejść.

Największe wrażenie zrobiły na mnie erotyczne opisy u Vladimira Nabokova oraz Jacka Dukaja. W pierwszym przypadku polecam książkę Ada albo żar. Mamy w niej do czynienia z seksualnością duszną, ale napisaną w finezyjny sposób. Natomiast Jacek Dukaj w Lodzie postawił na zabawę w „co mogłoby się zdarzyć”. A co zaproponował czytelnikom Sławomir Shuty?

W książce, pod prostym tytułem Ruchy, cielesność i seksualność bohaterów są niezwykle istotne. Sławomir Shuty oba tematy porusza w niezwykle interesujący sposób. Wszystko rozgrywa się w słowach. Opisy kolejnych aktów, których dopuszczają się bohaterowie są bardzo gęste i pełne metafor. Atmosfera książki jest ciężka i parna. Autor z jednej strony stawia na sensualizm, ale z drugiej umiejętnie go maskuje przy pomocy słów. Każde działanie bohaterów, moment napięcia erotycznego przypomina niegrzeczny sen. Język w Ruchach rozbija twardą materię świata przedstawionego. Akty przypominają tutaj halucynację. Łączy się w nich bezpośredniość wyobrażenia i ornamentyka metafor. Taki splot powoduje, że czytelnik jest w stanie wyobrazić sobie konkretną scenę, a jednocześnie nie czuje się zgorszony. Nie mamy tutaj do czynienia z kiepskiej jakości pornografią. To bardzo dobrze wyrażona erotyka, w której czuć gorąco ciał. Autor uniknął pretensjonalności, sentymentów i niepotrzebnej brutalności.

Interesujące jest to, że fantastyczny i halucynogenny nastrój rozrasta się na całą książkę. Fabuła jest ułożona w ciekawy sposób, dzięki zastosowaniu nielinearnego czasu. Każde wydarzenie rozrasta się wszerz i zaczyna zahacza o inne. Autor zastąpił linearność gęstym splotem kolejnych działań. Jednak po przeczytaniu książki nie budzi się w nas wrażenie chaotycznej fragmentaryczności. Czujemy, że fabuła jest spójna, że jest solidną konstrukcją, ale w żaden sposób nie potrafimy wskazać początku lub końca. Wszystko się poplątało, wydarzenia się połączyły. W świecie przedstawionym stało się wszystko, a jednocześnie wciąż coś się może stać.

Tytułowe ruchy dalej trwają. W książce są powiązane z erotyzmem i tworzą bardzo specyficzny rytm rzeczywistości. Staje się on sposobem na wywołanie wydarzeń i przenika wszystko. Jednak w żaden sposób nie można go zatrzymać. Podobnie jest z lekturą książki. Ona nas wciąga i musimy przeczytać ją całą. Dopiero ostatnia kartka uwalnia nas z czytelniczego transu. A to wszystko, to zasługa słów, ich charakterystycznego ułożenia. Kolejne zdania nachodzą na siebie i stapiają się w jeden, bardzo rozbudowany sens. Forma jest jednocześnie wyszukana i prosta. Za jej sprawą dochodzi do odrealnienia świata przedstawionego. Nietypowo ułożone słowa tworzą nietypowe wydarzenia.

Ta książka idealnie nadaje się na wakacyjną lekturę, na duszne i parne lato. Wtedy nabierze odpowiedniego, nierealistycznego charakteru. Na pewno warto uwzględnić Ruchy w trakcie budowania letniej listy „książek do przeczytania”.

// Sławomir Shuty „Ruchy”. Wydawnictwo W.A.B Warszawa 2008.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s