Kłębek światów (I)

Potrafi biegać przez cały dzień. Rzadko się przy tym męczy. Siada tylko po to, żeby coś zjeść albo się napić. Jest w stanie przyjąć nieograniczone ilości produktów, które mają w sobie dużą zawartość cukru. Je dużo. Nic dziwnego, potrzebuje mnóstwo energii. Tutaj zaczyna się błędne koło. Biega, ponieważ pochłania rzeczy, które go pobudzają, a je dlatego, że bardzo dużo biega. Sam w sobie jest bardzo nakręcony. Nie potrafi znaleźć sobie miejsca. Mieszkanie jest w stanie przebiec kilkakrotnie i robi to w przerażającym tempie. Można się tylko zastanawiać, w jaki sposób to zmniejszyć, jak rozładować jego energię?

Zabierać dziecku jedzenie? Prosty wniosek – jak będzie mniej jadł to będzie miał mniej siły. Jednak taka praktyka wydaje się być w pewien sposób nieetyczna, zaczyna przypominać głodzenie. Zresztą rośnie – to potrzebuje więcej materiału, z czegoś muszą się ukształtować mięśnie i kości. Chociaż przy ostatniej wizycie pani doktor zauważyła, że dużo więcej waży. Nic dziwnego skoro tyle je. I mamy nowy problem: co zrobić, żeby nie groziła mu otyłość? Każdego dnia, gdy już pójdzie spać człowiek wpada w bardzo mocno skręconą spiralę pytań i wątpliwości. Co zrobić z „tym”, co zrobić z „tamtym”, w jaki sposób uniknąć „tego” i jak usnąć z „tym” wszystkim, co siedzi w głowie.

Na pewno można ograniczyć słodycze, colę i inne rzeczy, które dodatkowo go nakręcają. To też posłuży jako jeden z etapów zapobiegania otyłości. Wyrzucenie śmieciowego jedzenia, którym lubi się opychać to skreślenie dużej dawki cukru i tłuszczu. Tylko czy dzięki temu stanie się chociaż odrobinę spokojniejszy? W głębi duszy człowiek słyszy krótkie i mocne „nie”. To nie jego wina, że jest taki, a nie inny. To niczyja wina. Teraz trzeba go chronić i mu pomagać. Podobno to z czasem mija, podobno można z tym żyć. Trzeba odnaleźć w sobie siłę, dzięki której uda się przez to wszystko przejść.

Wcale nie jest niegrzeczny, jest tylko nadpobudliwy. W pewien sposób to miłe, że go tak wszędzie pełno. Interesuje się, zadaje wszystkim pytania, chce pomagać. Aż chce się wykorzystać tę jego nieograniczoną energię. Odpowiada się na jego tysiące pytań i pozwala mu się na przesianie mąki. Niech czuje i wie, że tutaj jest bezpieczny i nikt nie chce go skrzywdzić. Niech chłonie spokój. Gdy jest wśród ludzi to widzi, że można na moment usiąść i odpocząć, że można skoncentrować się na jednej rzeczy. Otoczony ciepłem i czułością powinien zacząć się wyciszać i uspokajać. Tak podpowiada nieznośnie logiczny rozum, ale nie jest to takie proste. W jego przypadku sprawa jest zdecydowanie bardziej skomplikowana.

Na dłużej unieruchamia go telewizja. Do tego stopnia wciąga go świat bajek, że staje się niewrażliwy na otaczający go świat. Nie widzi ludzi, raz własnego ojca zauważył dopiero po dłuższej chwili. Kompletnie nie reaguje na to, co się do niego mówi. Nic dziwnego, że tak wciągają go ruchome obrazy. Tam dzieje się o wiele więcej niż przy stole. Ciągle coś miga, gwałtownie przebiega przez ekran, albo dzieją się rzeczy, które na co dzień nie mają miejsca. Telewizja, wraz ze swoimi dziwnymi bohaterami, wraz ze swoimi głośnymi fabułami zapewnia mu wystarczającą ilość bodźców. Ale to też jest wpływ jednorazowy. Nie da się go zainteresować po raz kolejny tym samym odcinkiem serialu animowanego albo tą samą bajką. Mówi, nawet dobrze się nie przyglądając „ja to już widziałem” i znowu zaczyna biegać, i znowu go wszędzie pełno.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s