Celtyckie oblężenie (II)

Dalej padało. Kiedy jechałem na festiwal na horyzoncie widać było cudowną ciężką chmurę. Dotarłem na miejsce i od razu mogłem rozłożyć parasol. Nie ma nic miłego w staniu na mokrej trawie. Buty z łatwością przemakają, a człowiek rewelacyjnie marznie. Na szczęście później się rozpogodziło i festiwalowa pogoda zaczęła być w kratkę. Raz ładnie, raz deszczowo. Jednak drugi dzień był o wiele bardziej interesujący od pierwszego.

W sobotę koncerty odbyły się na dużej scenie pod Zamkiem. W tym miłym i jakże klimatycznym otoczeniu mieliśmy okazję posłuchać muzyki celtyckiej w różnych odsłonach. Zaczął zespól Gwerenn, który zaprezentował dość tradycyjne interpretacje. Było kilka smaczków w wykonaniu gitarzysty, jednak całość zdecydowanie mnie znudziła. Nie jestem psychofanem muzyki celtyckiej, któremu miękną nogi, gdy tylko usłyszy charakterystyczne irlandzkie (lub inne) dźwięki. Od muzyki folkowej oczekuję interesujących połączeń, które ją ożywią, pokażą, że dalej da się jej słuchać oraz ją grać.

I te przekonania mogłem sobie włożyć do kieszeni. Kolejny zespół, mianowicie Duan, udowodnił mi, że nawet tradycyjne wykonania mogą być interesujące. Słuchało mi się ich bardzo dobrze, nie mogłem się oderwać. Nie nudzili, publiczność bardzo szybko zaczęła tańczyć i wszyscy świetnie bawili się na ich koncercie. Muzycy do tego stopnia wczuli się w swoją rolę, że nie zauważyli jak skończył im się czas. Zresztą słuchacze też byli tą informacją zaskoczeni. Występ się nie dłużył bo był ciekawy, jednak trwał zadecydowanie za krótko.

Miałem okazję zobaczyć Hidden Lake. Projekt bardzo ciekawy, kontratenor oraz harfista. Wykonania również interesujące bo bardzo nietypowe. A później zaczęło się to, na co długo czekałem. Dwa koncerty, które od samego początku mnie interesowały. A był to występ zespołu Beltaine oraz Tunnagan. Powody były bardzo proste.

Beltaine to zespół, który współorganizuje festiwal. Byli chyba na każdej edycji i za każdym razem nie mogłem ich słuchać. Jednak wczoraj pokazali, że mają interesujące pomysły, a w ich aranżacjach da się znaleźć mnóstwo ciekawych rozwiązań. Wszystkim polecam nową płytę zespołu, czy „Triu”. Utwory z tego krążka szczególnie przyciągnęły moją uwagę.

A na Tunnagan nie byłem. Nie udało mi się zostać do końca festiwalu. Tym razem przyczyny ode mnie bardzo niezależne i nie mogę zwalić winy na komunikację miejską. Dzisiaj świeci słońce i mam nadzieję, że taka przyjemna pogoda utrzyma się przez cały wieczór. Drugi dzień festiwalu oceniam na bardzo dobry.

2 thoughts on “Celtyckie oblężenie (II)

  1. Tak chciałam sprostować – Beltaine z Będzinem (oprócz współorganizowania festiwalu) nie ma nic wspólnego.😉 myślę, że chłopcy mogliby się troszkę oburzyć (zwłaszcza Grzegorz)…
    Katowice + Sosnowiec + Kraków, ale nie Będzin🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s