Celtyckie oblężenie (I)

Zaczęło się od deszczu. Cały dzień był pochmurny i szary, aż w końcu wieczorem zaczęło padać. Nie jest to zbyt pomyślna sytuacja dla festiwalu, który odbywa się na świeżym powietrzu. Nagłośnienie zostało przykryte płachtami, żeby za bardzo nie zamokło. I w ten sposób, w tych okropnych niesprzyjających warunkach, z drobnym poślizgiem, rozpoczął się VIII Festiwal Muzyki Celtyckiej „Zamek”.

Atmosfera jak zawsze przyjemna. Kiedy tylko zaczął grać pierwszy zespół, o nazwie Wersja robocza, zaczęli przychodzić ludzie. I po chwili, być może troszeczkę dłuższej niż jeden kawałek, na dziedzińcu Ośrodka Kultury w Będzinie, nie dało się znaleźć wolnego miejsca. Wniosek z tego taki: fanów muzyki celtyckiej nie był w stanie odstraszyć deszcz i lekki chłód panujący na dworze. Wersja robocza zagrała przyzwoicie. Nie była to muzyka porywająca, poruszająca ale schludnie zagrana. Nie miało się wrażenia, że są tutaj przez przypadek. Na występ byli przygotowani, na mało zachęcające warunki pogodowe może mniej, ale jednak sobie poradzili. Stanowili przyjemne i lekkie rozpoczęcie festiwalu. Wersja robocza była w sam raz na rozgrzewkę przed tańcami.

Zaraz po pierwszym koncercie rozpoczęło się Fest Noz, czyli nocna impreza pełna muzyki celtyckiej oraz tańców z tym rodowodem. Publiczność współpracowała, publiczność dobrze się bawiła. Sądzę, że Fest Noz było najważniejszym wydarzeniem tej nocy. Wspólna zabawa i wspólny taniec do tego stopnie rozgrzały słuchaczy, że niektórzy zaczęli ściągać, nagle niepotrzebne, swetry. I w taki prosty sposób wieczorny chłód został przełamany.

Prowadzącemu, czyli Tomkowi Kowalczykowi towarzyszył zespól Four Non Brets. Grali lekko i dobrze, stanowili miły przerywnik gdzie wszyscy mogli zatańczyć do muzyki na żywo i wykorzystać wiedzę, którą w trakcie tych mini warsztatów, przekazał im prowadzący. Dlatego ich utwory nabrały charakteru czysto pragmatycznego – były przede wszystkim muzyką do tańca i zachwyt estetyczny znalazł się na drugim planie. Jako taneczne sprawdzały się świetnie, a to jest najważniejsze.

Na Hidden Lake nie byłem. Przegoniła mnie późna pora i związane z nią problemy z dotarciem do domu. Pierwszy dzień festiwalu oceniam jako fajny (decyduję się na ten kolokwializm ze względu na to, że oznacza on stan pośredni między rzeczą dobrą a złą), czyli taki, który zasługuje na mały plus i stanowi zapowiedz przyjemnej zabawy w kolejnych dniach. Jednak końcowa ocena, której dokona każdy z uczestników, zależy od tak wielu zmiennych, że nie jestem w stanie jej przewidzieć. Zobaczymy jak sytuacja się rozwinie. Teraz jest dobrze i może być lepiej. I niech w końcu przestanie padać!

//Informacje o festiwalu można znaleźć na zamekfestival.pl

//Tutaj możecie posłuchać relacji na żywo: RBBC.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s