Przepisywanie

Przepisujemy własny świat, każdego dnia na nowo. Te same poglądy, spostrzeżenia poddajemy ciągłym reinterpretacjom. Światło każdego dnia jest inne. Powietrze charakteryzuje się różnymi poziomami lekkości. Rzeczywistość przywiera do nas bardziej lub mniej. W każdej chwili coś się w nas zmienia. Nieustanna kaskada przemian, błędów, wypaczeń, iluzji i interpretacji. Tym jest indywidualna egzystencja.

To takie przerażające, nie być bytem stabilnym, swoim kształtem przypominać rozlewająca się magmę. Wchłaniać wszystko w sobie, zmieniać to co jest wokół nas. Jeżeli życie to nieustanny pływ to człowiek powinien walczyć o jakieś zahaczenie, punkt stały, który pozwoli mu określić siebie. Przyjąć pewną formę i treść, raz na zawsze, na wieczność, do swojej śmierci. Ale moment dopełnienia własnej egzystencji przypomina nalanie wody do butelki, zakręcenie jej i pozostawienie na dłuższy czas. Nawet ciecz nie lubi być zamknięta, trwać w bezruchu. Moment dopełnienia siebie to pierwszy krok do śmierci. To umieranie za życia, a najgorsze jest to, że sami się na to godzimy.

Owładnięci potrzebą doskonałości, skończenia i perfekcji przestaliśmy zauważać, że człowiek składa się z błędów, ucieczek i uchybień. Ten świat chce nas wiedzieć idealnych i wmawia nam, że to jedyna droga do indywidualności. Zostajemy odrysowani od schematu. Piękni, idealni, kreatywni, oryginalni – taki przymiotnikami lubimy podkreślać siebie. To, co zmusza nas do ruchu – wady, błędy – zostaje wyrugowane. Doskonałość to śmierć, zanegowanie zmian. Samobójstwo, które popiera cały współczesny świat. Możesz być kim zechcesz, ale najlepiej abyś był nikim.

Są jeszcze ludzie, którzy istnieją w zmianach. Przepisują świat, każdą chwilę widzą na nowo i robią to z aptekarską precyzją. Na fundamencie przykrości próbują wnieść gmach piękna. Pamiętają o nieprzyjemnych wydarzeniach, do których odwołuje ich konkretna melodia, ale podejmują próbę skojarzenia kilku dźwięków z czymś innym. I wtedy ich świat zaczyna nabierać nowego wymiaru, zaczyna żyć. Staje się słodko – gorzki. Ale oni nie ustają. Patrzą na materiałowe kwiaty, które oblewa promień słońca i zachwycają się cudownym kształtem, konturem przywołującym same piękne wspomnienia.

Poznajemy siebie nawzajem, o każdym z naszych bliższych znajomych potrafimy coś powiedzieć. Dzielimy z nimi różne wspomnienia, które tylko nadają głębi relacjom. Ale jest pewien wspaniały moment, który często nam umyka. Zobacz w kimś kogo dobrze znamy, kogoś zupełnie innego. A jednocześnie dalej widzieć tę samą – ważną dla nas – osobę. Zawsze intuicyjnie wyczuwamy potencjał ukryty, w drugim człowieku. Ale co innego zobaczyć, dostrzec jak dana możliwość właśnie się zrealizowała. I tak zyskujemy nowy kolor, kolejną barwę którą możemy przypisać drogiej nam osobie. Nie stało się nic strasznego. A ludzie notorycznie zasłaniają sobie oczy, nie chcą widzieć jak wszyscy się zmieniają. Wolą trwać w gotowych postrzeganiach, w statecznym bezpieczeństwie, które pozbawia ich mnóstwa pięknych chwil.

Na tym polega przepisywanie. To dodawanie nowych spostrzeżeń do gotowego obrazu. Przy czym jednocześnie modyfikujemy podstawę wzbogacając ją o nowy wymiar. Człowiek to istota skomplikowana, nie można go uprościć. Składa się z drobnych połączeń, które nazywamy wspomnieniami, doświadczeniem, w taką delikatną strukturę wpisuje nas czas. To one tworzą kolejne wymiary osobowości. Jeżeli dobrze się przyglądamy, może uda nam się dostrzec zupełnie nową stronę pomarańczowych kwiatów?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s