„Bóg jeden wie, że mam po dziurki w nosie sentymentalnych żydów, poczynając od siebie”

Mistrzem kryminału czarnego pozostanie dla mnie Raymond Chandler. Genialna narracja, bohater który do dzisiaj służy za wzór dla skonanego szukaniem sprawiedliwości detektywa i przede wszystkim cięty dowcip. Takie kryminały, z wyrazistą pierwszoplanową postacią oraz ciekawą intrygą przyciągają najbardziej. A wydarzenia mogą dotyczyć nawet Żydów, którym rząd amerykański pozwolił osiedlić się na Alasce i stworzyć małą, niezależna kolonię. Przynajmniej na jakiś czas. Zaraz powiecie, że taka alternatywna wersja historii jest absurdalna. Ale w „Związku żydowskich policjantów” absurdu i groteski jest jeszcze więcej.

Główny bohater, Landsman, pracuje w policji, w wydziale zabójstw. Pije, jego małżeństwo się rozpadło, mieszka w obskurnym hotelu. Jest wrakiem i w zasadzie to nie wiadomo co jeszcze trzyma go przy życiu. Dziwnym zbiegiem okoliczności w tym samym hotelu popełniono morderstwo. I to akurat Landsman pierwszy znalazł się na miejscu zbrodni. Tak w skrócie, zaczyna się książka. Na scenę wejdzie jego partner, Indianin który został żydem, cyniczny, bardzo niski i jeżdżący na dziwnym motorze szef policji oraz knujący ogólnoświatowy spisek żydzi. Mieszanka piorunująca. Ale Michael Chabon jest pisarzem obdarzonym nie tylko sprawną wyobraźnią ale również bardzo dobrym piórem.

Od samego początku trzyma czytelnika w napięciu. Wokół głównego wątku (morderstwo) zaczyna budować poboczne. Robi to w taki sposób, że wszystko idealnie się układna. Czytelnik nie ma wrażenia fragmentaryczności, kolejne wydarzenia z siebie wynikają. Pojawiają się zwroty akcji, które dalej rozbudowują intrygę. Tajemnica jest odsłaniana powoli. Razem z nią poznajemy co raz to nowe wątki z życia detektywna Landsmana. Bo ta książka to opowieść o nim. O tym co go zniszczyło, o tym jak powoli się podnosił. Co ciekawe cały czas mamy wrażenie, że jest w tym wszystkim zagubiony. Działa, chce rozwiązać zagadkę ale nie robi tego dla siebie. Robi to wbrew światu, który o nim zapomniał. Chce pokazać, że jeszcze jest i od razu zniknąć. Jednak tym razem mu się to nie udaje.

Ważnym elementem jest świat przedstawiony. Dobrze zbudowany, skomplikowany z wyrazistymi postaciami. Autor przygotował historie nie tylko dla najważniejszych, pierwszoplanowych bohaterów. Każda, ważniejsza dla intrygi osoba, ma już przygotowaną przeszłość. Pomysły się nie powtarzają, są specjalnie uszyte na miarę danej postaci. Dlatego świat przedstawiony w „Związku żydowskich policjantów” jest bardzo barwny i ciekawy. To rzeczywistość indywidualistów, których zaproponowane przez autora osobowości bardzo przyciągają czytelników.

Dowcip w książce nie jest czysto chandlerwoski. Brakuje mu tej charakterystycznej dynamiki, chłodnego cynizmu, jakim genialnie operował twórca przygód Philipa Marlowe’a. Michael Chabon zdecydował się na sarkazm. I operuje nim po mistrzowsku. Stworzył zdystansowanego do świata i do siebie bohatera, który w odpowiednim momencie potrafi wtrącić swoje trzy grosze. Najciekawsze są fragmenty, w których gra stereotypem wiecznie knującego żyda. Ale inne pointy, dokonywane przez różnych bohaterów, również śmieszą. Ten sarkastyczny ton udziela się każdej postaci.

Dla osób lubiących dobrze napisane i skonstruowane kryminały, „Związek żydowskich policjantów”, jest pozycją obowiązkową. Warto zobaczyć w jak genialny sposób można odświeżyć starą, dobrą konwencję kryminału czarnego. Michael Chabon nie odcina się od korzeni. On rewelacyjnie korzysta z doświadczeń poprzedników i na tym fundamencie stworzył dzieło oryginalne. Jedyny problem polega na tym, że ta książka się kończy.

//Michael Cabon „Związek żydowskich policjantów”. WAB Warszawa 2009.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s