Księżyc (III): Żyjący Księżyc cd.

// Przekład na podstawie Dana Gerhardt „The Planets: The Moon”.

Przyjrzymy się teraz Księżycowi Bardena. Na północnej orbicie, znajduje się w pierwszym domu. To rozwija w nim samodzielność i niezależność. Ale wystarczy rzucić okiem na południową orbitę, na siódmy dom, który przyczepia do niego potrzebę wysysania cudzej energii, bez której nie może działać. Znalezienie równowagi pomiędzy sobą i innymi to zadanie, które zostało postawione jego duszy. Ma całe swoje życie, aby nad tym pracować. Oczywiście zdawałam sobie sprawę z tego, że w okresie dziecięcym nie była to dla niego najważniejsza kwestia. Wiele razy pytałam „Barden, nie pobawiłbyś się dzisiaj pluszowymi misiami?””To nie są ludzie”. W taki sposób wyrażała się jego potrzeba budowana przez siódmy dom.

Księżyc nie dawał mi spokoju, aż pewnego poranka zrozumiałam. Jego wygląd, to że odbija światło, jego aktywność jest podzielona na kilka faz, pełnia i nów stanowią dla nas wiadomość. Księżyc zabiera i utrzymuje światło Słońca, podobnie jak matka, która odbiera bodźce ze świata i przekazuje je swojemu dziecku. Zarówno matka jak i satelita przechodzą przez kolejne fazy: Nie możemy nieustannie być otwarci na odbiór! Psychologowie często o tym zapominają albo mówią bardzo niewiele, natomiast Księżyc pamięta i reaguje. Pełnia to szczyt naszych możliwości odbijania – zdolności do wsłuchiwania się i wyczuwania cudzych nastrojów i potrzeb. Nów przypomina nam o potrzebie wycofania się i wyłączenia. Wewnętrzny Księżyc działa na podobnej zasadzie, musi wrócić do na dno studni, zmyć z siebie światło żyjących Słońc, które odbijał. Jeżeli nie będziemy posłuszni temu cyklowi, nasz wewnętrzny Księżyc się zemści.

Tak to jest z żyjącymi bogami. Walczą, bawią się, oszukują, kłamią, kochają, nienawidzą, krótko mówiąc – żyją. To podstawowa różnica między politeizmem, koncepcji mówiącej o „wielu żyjących bogach”, i bardziej nam znanym zachodnim monoteizmem, który daje nam jednego wszechwładnego Ojca. Gdy bogów było wielu, bóstwa posiadały zarówno dobrą jak i złą stronę. Popatrzcie na mity ludów pierwotnych, a zauważycie że tacy właśnie są ich bogowie. Gdy wierzy się tylko w jednego Boga, on nie może posiadać żadnych negatywnych cech. To, co jest złe zostaje wyrzucone, tak stało się z Lucyferem, który utracił łaskę naszego jedynego chrześcijańskiego Boga. Tak samo jak w niebie jest na ziemi: Gdy swoich bogów pozbawimy wszystkich słabości, sami przestajemy się do nich przyznawać.

Potrzeba doskonałości jest w nas głęboko zakorzeniona i bardzo wpływa na sposób w jaki myślimy. Daje nam wewnętrzny obraz doskonałego Księżyca – Matki, którym posługujemy się cały czas. W każdej nowej teorii dotyczącej rozwoju dziecka, matka napotyka na nowe wymagania mające stworzyć z niej matkę doskonałą, teraz pielęgnujemy w taki sposób, powstrzymujemy się od tego. Zasypuje się ją tysiącami wskazówek, tak jakby nie miała innych zmartwień na głowie. Być może to jest prawdziwe źródło matczynego gniewu i odpowiedz na pytanie skąd w naszych bajkach tyle wściekłych macoch, natomiast uśmiechających się – niewiele. Dopóki sama nie zostałam matką, obwiniałam swoją za wszystkie moje problemy. Teraz zastanawiam się: „Czy jest jakaś psychologiczna teoria, która każe słuchać matce jej wewnętrznego Księżyca?”. Anne Wilson Schaef opisała plemię aborygenów, u których macierzyństwo ma wymiar politeistyczny. Dzieci mają wiele matek, wszystkie kobiety w plemieniu się nimi opiekują. To oznacza, że każda rodzicielka jest wolna, co pozwala jej oddalić się, gdy duchy każą jej się wycofać i odciąć od świata.

Jesteśmy istotami słonecznymi. Idea bycia w ciągłej gotowości jest pomysłem, który ma dużo wspólnego z myśleniem solarnym, bo Słońce jest zawsze pełne energii. Podobne oczekiwania wnosimy do swojej pracy oraz relacji, szczególnie dotyczących miłości. A Księżyc, którego wpływ pomijamy potrafi się zemścić. Kiedy jestem z kimś w związku moje emocje odbijają, reagują i zmieniają. Nie można zbyt często powtarzać „Człowiek nie może być ciągle nastawiony na odbiór”. Nawet jeżeli dostrzegam to w sobie, nie myślę o tym patrząc na drugą osobę. I od razu wpadam w sytuację podobną do archetypu doskonałej matki. Wymagam, aby ukochany był perfekcyjny, a mój wewnętrzny Księżyc ma budować we mnie niezależność. To jedna z lekcji, które można znaleźć w przełomowym dziele Johna Gray’a „Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus”. Intymne relacje są sterowane cyklami, w których dochodzi do wymiany emocji – twierdz Gray. Mężczyźni zamykają się w sobie, aby się odnowić, kobieca emocjonalność na fazy wysokie i niskie. Takie postrzeganie relacji pozwala nam być gotowym na odbiór oraz otwartym na wzajemną opiekę. Gray popełnia tylko jeden błąd. Cykl nie jest uzależniony od rytmu Wenus i Marsa. Coś takiego dzieje się, gdy działają na siebie dwa indywidualne Księżyce.

W cyklu słonecznym, godzinnym lub wykreślonym dla konkretnego okresu, dom w którym znalazł się Księżyc traktujemy jako miejsce zmian. Ale czy jesteśmy w stanie zintegrować ten proces, czy wskazuje na to nasz horoskop urodzeniowy? Czego jestem w stanie się dowiedzieć patrząc na twój Księżyc? Co wiem o swoim? Powinnam pamiętać o tym, że zarówno ja i ty polegamy nieustannym zmianom, odbijamy, reagujemy, wycofujemy się, przechodzimy od pełni do nowiu – ten proces trwa cały czas. Ta informacja jest bardzo istotna, jest ważna wskazówką, którą możemy wykorzystać aby odnaleźć swoje miejsce w tańcu życia. Dlatego Sziwa, hinduski bóg destrukcji i tworzenia, składa mu hołd nosząc na swojej koronie półksiężyc. Księżyc uczy nas, że uczestniczymy w relacjach – w stosunku do siebie i innych – poprzez narastające i słabnące postrzeganie, wychodzenie do światła i schodzenie do ciemności. Dotyczy to kobiet i mężczyzn. Każdy ma Księżyc! Będąc matką daremnie poszukiwałem psychologicznej koncepcji, która pozwoli mi nauczyć mojego syna tego cyklu intymności, jak odchodzić i wracać, tak aby postrzegał ten proces jako naturalny i potrzebny, by po dwudziestu latach nie stracił kontaktu ze swoimi emocjami i nie zamknął się w sobie, albo nie zaczął nienawidzić kobiet, które kocha, ponieważ zawiódł się na pierwszej, jaką spotkał – na własnej matce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s