„Trunek nie bardzo pasuje do pogody.”

Drugi tom trylogii Siergieja Łukianienki nie zawiódł mnie. Obawiałem się, że autor nie stworzy nowych historii, fabuła będzie żywą kalką „Nocnego patrolu”, postać Antona Gorodeckiego zacznie nużyć, a świat Innych stanie się oklepaną społecznością superbohaterów. Na szczęście – nic z powyższych rzeczy się nie wydarzyło. „Dzienny patrol” jest tak samo dobry jak wcześniejszy tom. I bardzo mnie to zaskoczyło.

Problem z literackimi seriami jest prosty – nie zawsze udaje się utrzymać zainteresowanie czytelnika. Autorzy mają tendencję do zarzynania bohaterów. Na taką przypadłość cierpi Mock, detektyw, główny bohater powieści Marka Krajewskiego. O ile pierwsze tomy dotyczące Breslau były ciekawe, to już czwarta i piąta odsłona najzwyczajniej nuży. Innym razem przestaje nas pociągać fabuła, a styl pisarza zaczyna tracić na lotności i dowcipie. Ten przypadek możemy przeanalizować na przykładzie trylogii Andrzeja Sapkowskiego („Narrentrum”, „Boży bojownicy” i „Lux perpetua”). Pierwszy tom był wręcz wybitny, natomiast pozostałe dwa nie dorastały mu do pięt. Autor powoli tracił dowcip, wydaje mi się, że pomysły również. W trakcie czytania ostatniego tomu mamy wrażenie, że był on pisany na siłę po to, aby wywiązać się z umowy zawartej z wydawnictwem.

„Dzienny patrol” to kontynuacja opowieści o świecie Innych, ludzi którzy posiadają paranormalne zdolności a nabywają je w trakcie pierwszego wejścia do Zmroku. Jest to tak zwana inicjacja. Wtedy decydują, raz na zawsze, po której stronie staną. Ciemność albo Światło, to nie jest znany nam podział na dobro i zło. To tylko inne manifestacje tej samej energii. Drugi tom koncentruje się na sprawach związanych z drugą stroną, czyli (jak sama nazwa wskazuje) Dziennym patrolem. Poznajemy ich kierownictwo, motywacje oraz cele, jakie chcą osiągnąć. Tom drugi wcale nie odcina się od wcześniejszych wydarzeń. W odpowiednim momencie wraca postać spajająca wszystkie wydarzenia – Anton Gorodecki. Tym razem bogatszy w doświadczenia ale ciągle tak samo skomplikowany.

Siergiej Łukianienko umiejętnie skonstruował fabułę. To mistrz misternych konstrukcji oraz nagłych, niespodziewanych zwrotów akcji. Podobnie jak wcześniej opowieść jest złożona z bardzo małych elementów. Każdy z nich jest istotny, czytelnik powinien być ciągle skoncentrowany. Czasem wydaje nam się, że już znamy rozwiązania, że już wiemy – ale autor nie śpi. W zanadrzu ma przygotowane kolejne komplikacje oraz sytuacje, które ciągle rozbudowują intrygę. Zakończenie nas nie zawiedzie, wprost przeciwnie – bardzo zaskoczy. Ciekawe jest to, że powieści Siergieja Łukianienki dysponują bardzo mocną i trwała strukturą. Tutaj nie ma postaci niepotrzebnych, wydarzeń które dzieją się po nic. Wszystko jest istotne. Takie solidne zaplanowanie, przywodzące na myśl przeznaczenie, powinno nudzić. Ale od obu tomów nie można się oderwać. Czytelnik siedzi, czyta i zastanawia się „Co będzie dalej?”.

Świat przedstawiony nic nie stracił ze swojego wcześniejszego skomplikowania. Delikatna kwestia decyzji, wyborów dalej stanowi podstawową tematykę książki. Do opisanych przez autora miast dołączyła bardzo mroczna Praga. „Dzienny patrol” można bez zastanowienia polecić, każdemu kto lubi dobrą, wciągającą lekturę. Styl Siergieja Łukianienki jest bardzo charakterystyczny, jego pomysły ciekawe. Mam tylko nadzieję, że ostatni tom będzie stanowił świetne zakończenie tak genialnie zbudowanej fabuły.

// Siergiej Łukianienko „Dzienny patrol”. Książka i Wiedza Warszawa 2006.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s