Księżyc (II): Żyjący Księżyс

//Przekład na podstawie Dana Gerhardt „The Planets: The Moon”.

Hinduscy astrologowie budują w nas przekonanie o tym, że planety i gwiazdy są świętymi istotami – na kształt bogiń i bogów. Mimo, że kobiety z mojego otoczenia lubią mówić o Księżycu jako o „bogini”, mnie nie przychodzi to łatwo. Nigdy nie wierzyłam w to, że ciała niebieskie posiadają jakieś boskie przymioty lub są siedliskiem bogów. Mogę uwierzyć w siły, które są ode mnie potężniejsze. A ponieważ nie przesiadują w centrach kontroli rozsianych po planetach, aby zaprojektować przeznaczenie, być może przemawiają za pośrednictwem planet. Ich położenie i odzwierciedlenie na schemacie sporządzonym na Ziemi przypomina posągi, które znajdują się w indyjskich świątyniach – to widzialni posłańcy żyjącego bóstwa. Najbardziej intryguje mnie określenie „żyjące”. Podpowiada mi, że podczas moich prób rozwiązywania tajemnic Księżyca, zamiast otwierać książkę do astrologii lub od razu odwoływać się do jego aktualnej fazy, mogę go również poszukać we własnym życiu, w swoim ciele, emocjach oraz nastrojach.

Dowiedziałam się o nim mnóstwa rzeczy, gdy zaszłam w ciążę. W tym okresie to Księżyc rządził moim ciałem. Za jego sprawą stało się dojrzałym owocem, dbał o nowe i jeszcze niepewne bicie serca, które znajdowało się wewnątrz mnie. Nic nie wiedziałem o tym, jak zajmować się dzieckiem! Czytałam książki, starałam się dobrze odżywiać ale najczęściej obserwowałam tę tajemnicę. Jej sekrety odsłaniały się przede mną za sprawą oddziaływań silniejszych ode mnie. Gdy urodził się mój syn, to na pewno Księżyc podarował mi cudowne poczucie posiadania kogoś, o kogo można się troszczyć. Z dnia na dzień, egocentryzm, świadomość, że trzeba wykonać kolejne „ważne zadanie”, ciągła potrzeba poszukiwania nowych rozrywek – rozpłynęły się. Od Księżyca nauczyłam się nieporównywanej przyjemności odbijania światła innej egzystencji.

Ale przyszedł czas, w który miałam już dość macierzyństwa. Zmęczyło mnie błaganie Bardena, aby umysł zęby, wycieranie jego nosa i ciągłe pilnowanie, by nie torturował psa. Nie chciałam oglądać kreskówek rano i wieczorem, ani nawet bawić się samochodzikami na podłodze w salonie. Dostawałam dreszczy na dźwięk słów „Mamo pobawisz się ze mną?” wypowiedzianych słodkim tonem trzylatka. Chciałam być czuła na jego potrzeby, wyjaśniać jego uczucia, pokazywać granice i możliwości, robić wszystko co radziły mi podręczniki do psychologii, ale stopniowo się wypalałam. Straciłam cierpliwość i stałam się chorą wiedźmą.

Widzę jak moja walka przedstawia się na horoskopie mojego syna. Jego Księżyc jest w koniunkcji do Jowisza, w opozycji do Wenus i w kwadraturze do Marsa. Mam okropne wspomnienia, które odzwierciedlają tę kwadraturę. Pewnego ranka stoczyłam szczególnie długą wojnę usiłując zmusić Bardena, aby umył zęby i twarz, usiadł na nocniku, abym go w końcu mogła ubrać i przygotować na cały dzień. Zszedł, centymetr po centymetrze, bardzo powoli i ociężale ze schodów. „Chodź, kochanie, mamusia się spóźni do pracy”. I nagle się zatrzymał, obserwując dzień. Ponaglałam go coraz bardziej i w końcu udało mi się wymusić na nim kilka kroków. Zatrzymał się przy kwietniku i zapytał (robił to często) czy może zerwać kilka kwiatków dla mamusi, która czule się nim opiekuje. Stwierdziłam, że mamy za mało czasu. Wtedy on tupnął nogą i zaczął płakać, głośniej niż syrena karetki. Nie wytrzymałam. Zaczęłam wrzeszczeć, zbliżyłam i wyrwałam pęk kwiatów. Następnie rzuciłam mu je pod nogi.

Troskliwe matki często pytają mnie w jaki sposób mają rozumieć kwadratury i opozycje związanie z Księżycem, a występujące u ich dzieci. Wtedy mam ochotę powiedzieć „Nie przejmuj się. Sama się dowiesz. Obserwuj jak się zachowujesz kiedy jesteś głodna, śpieszysz się, jesteś zła, czujesz się samotna albo zmęczona”. Księżyc w kwadraturze do Jowisza, Wenus i Marsa? I oto jestem, niecierpliwa, skłonna do awantur, pobłażliwa i wściekająca się matka o wiele gorsza o czegokolwiek z czym spotkałam się w trakcie swojego dzieciństwa, na które tak narzekałam terapeucie.

Oto jak wygląda mój Księżyc. Znajduje się w dwunastym domu, ma kwadraturę do Saturna. To Księżyc obarczony poczuciem winy. Powinnam się zajmować czyimiś potrzebami, koncentrując się na swoim synu. Albo, mówiąc bardziej konkretne, przekładając ten wpływ na aspekt psychologiczny: Powinnam najpierw zaspokoić swoje potrzeby, po to aby być zawsze wystarczająca silna, by zajmować się innymi, w szczególności swoim synem. Ale przez dwunasty dom, jestem odcięta od własnych uczuć. Podobnie jak porzucony pies, rzucam się, warczę i gryzę wszystkich wokół. I tutaj pojawia się moje poczucie winy związane z kwadraturą: „Nie jestem wystarczająco dobra, nie jestem wystarczająco dobra”. Księżyc znajdujący się w dwunastym domu wzmaga potrzebę opieki: jest jej głodny, ciągle gra ofiarę. To współdziała z moim jedenastym domem, którego centrum znajduje się w Raku i prowadzi do następującego zachowania: „Pomagaj innym zanim zajmiesz się sobą, a następnie zachowuj się jak skrzywdzone dziecko”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s