„Wszystko już było, wydarzenia się wyczerpały”

Zaraz po przeczytaniu „Taksima” nie potrafiłem jednoznacznie powiedzieć, czy ta powieść przypadła mi do gustu czy nie. Nie jestem zwolennikiem książek Andrzeja Stasiuk. Jednak muszę przyznać, że jego twórczość jest bardzo kunsztowna, posiada bardzo wysoki poziom literackości. „Dukla” zawsze kojarzy mi się z literaturą wysoką, a przez to trudną. Ale „Taksim” jest zdecydowanie inny. Nie jest słaby, nie jest kiepsko napisany, można go interpretować na wiele sposobów. A co najważniejsze – wciąga. W takim razie dlaczego ta powieść w dalszym ciągu budzi we mnie ambiwalentne uczucia?

Od razu zwraca uwagę interesująca forma. Andrzej Stasiuk zdecydował się na fragmentaryczną narrację. Fabułę można porównać do konstrukcji zbudowanej z małych elementów, które ciągle się przeplatają. Tutaj miesza się czas teraźniejszy, z przyszłym, przyszłość z wydarzeniami minionymi. Ten artystyczny zabieg jest bardzo ciekawy, ale od razu wymaga od czytelnika dużego skupienia uwagi. Musimy uważać, aby nie pomylić poszczególnych kawałków, aby się nie zgubić w fabule. Właśnie dlatego „Taksim” wciąga. Głównym tematem jest życie kierowcy, który trudni się rozmaitymi rzeczami. Począwszy od handlu używanymi ubraniami, a skończywszy na przemycie ludzi. Dopiero na tym fundamencie pojawiają się kolejne historie, które przy uważnym czytaniu splatają się w całości. „Taksim” nie nuży, to zestaw małych struktur, z których każda może stanowić odrębną opowieść. Sam zastanawiam się, jakim cudem nie pogubił się w tym sam autor.

Świat w powieści przypomina jedno wielkie śmietnisko. Zużyci ludzie noszą zużyte ubrania. Są pozbawieni tożsamości, kopiują zachodnie wzorce. To rzeczywistość z second handu, przystosowana na donoszenie i wyrzucenie na ostateczny śmietnik, z którego już nikt jej nie wyciągnie. Wszystkie występujące w książce postaci są znużone, zblazowane, nie potrafią (a może nie chcą) wyjść poza obręb własnego marnego życia. Tutaj nawet podróż nie wzbogaca. Główny bohater przemieszcza się ale jest tylko biernym obserwatorem. Nie wchodzi w rzeczywistości, która zostaje zaprezentowana jako sztuczna i groteskowa. Dzięki zastosowaniu narracji pierwszoosobowej poznajemy świat przedstawiony od wewnątrz. Właśnie dlatego jego beznadziejność bardzo się narzuca.

W powieści dominuje poczucie pustki. W trakcie lektury odczuwamy specyficzny brak. To uczucie jest nieprzyjemne, ale nie bierze się z braków warsztatowych. Jest to raczej cecha świata przedstawionego, który został całkowicie wyprany z nadziei i uczuć. Myślę, że ta emocjonalna pustka wpływa na moje ambiwalentne uczucia. Bohaterowie, którzy przypominają granitowe posągi. Świat, który wygląda jak kosz z używanymi ubraniami. Postaci, które przypominają snujące się duchy. Pustka, beznadzieja i brak jakiejkolwiek tożsamości. Powieść potrafi zachwycić swoją konstrukcją ale jednocześnie przyciska człowieka ciężką refleksją o kulturze Zachodu. Można ją streścić w słowach „śmieci Zachodu zużywają się do końca, wraz z ludźmi, na peryferiach świata”.

„Taksim” to powieść, którą można czytać na kilka sposobów. Dla mnie to baśń o rozkładający się świecie. Tam nawet mity są zarażone pustką i beznadzieją. Nie stanowią opowieści, które można powtórzyć. A wędrowiec to tylko przeszkoda. Zawadza na każdym kroku i swoimi szklanymi oczyma obserwuje świat. Najprościej jest go zarazić beznadziejnością i zużyć. Tutaj podróż to spacer po śmietniku. Przyjemność musimy czerpać z obserwacji rozkładających się resztek.

// Andrzej Stasiuk „Taksim”. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2008 rok.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s