Rzecz zamykająca: Cisza.

Takie dni wciąż się zdarzają. Nie da się ich bezpośrednio opisać, zrobić zdjęcia lub namalować. Stanowią subiektywne odczucie, zjawiające się z całą siłą pewnego specyficznego poranka. Najczęściej trwają dwadzieścia cztery godziny, nie trzeba więcej aby mogły zamanifestować swoją obecność. Tę Ciszę słyszymy od pierwszego kroku, dzwoni w uszach. Tak jakby powietrze na moment stawało się twardsze i zaczynało tłumić dźwięki. W domu nie doświadczamy jej obecności, aż tak bardzo. Jest dla nas zimnym dreszczem na plecach, dziwnym zastanowieniem na poranną herbatą, chwilą wahania, w momencie krojenia chleba. Właśnie w codziennych czynnościach dopada nas Dzień Ciszy.

Po wyjściu z domu, zjawisko Ciszy staje się jeszcze bardziej namacalne. Otacza nas głuche dzwonienie, nawet ludzie nie są głośni. Wydaje się nam, że na moment stali się jednym nieustającym szeptem. Nie krzyczą, nie podnoszą głosu, nie starają się dodać do swoich argumentów kilku zbędnych decybeli. Wszystko wyhamowało, zostało zawieszone w dziwnej, gęstej a zarazem lekkiej ciszy. Wystarczy wejść do autobusu, aby zobaczyć, że wszyscy potulnie siedzą i patrzą w okna. Nikt nawet nie próbuje nawiązać rozmowy, słowa rozpływają się, stają się spójnym istnieniem, w którym nie ma żadnych różnic. Najnormalniej w świecie giną w Ciszy. Tej Ciszy, która pojawia się nagle i topi w sobie wszystkie, nawet najmniejsze, dźwięki.

Ktoś, kto mieszka w mieście zauważy, że codzienny hałas zniknął. Silniki warczą, jakby były przykryte grubym kocem, szum towarzyszący każdej przestrzeni zostaję wciągnięty w kamień, asfalt, beton. Jednak taka Cisza nie przeraża, nie paraliżuje. Pozwala zrobić krok i go usłyszeć, szczególnie donośny staje się w podziemnych przejściach. W takiej chwili mamy wrażenie, że niektóre miejsca jeszcze walczą, próbując uciec od otaczającego i grubego szalu Ciszy. To się nie udaje. Ściany zamiast potęgować dźwięk, wciągają go w siebie. Zamykają we własnym wiecznym milczeniu, które w teraz tak daje o sobie znać. Powoli zauważamy, że również czas ulega załamaniom. Poszczególne sekundy są sobie nierówne, jedna trwa dłużej, kolejna krócej. Porządek minut i godzin został wyraźnie zaburzony. Teraz możemy obserwować, karmić się nie przez nas wybranymi momentami. Ale być może odnajdziemy w nich coś cennego, a może innego, coś czego nigdy się nie spodziewaliśmy zobaczyć?

Czym są Dni Ciszy? Ich przebieg jest bardzo indywidualny, wszystko zależy od wrażliwości na zmiany rytmu danej jednostki. Cisza istnieje nieustannie, najczęściej wypełnia miejsce pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami. Nie nadaje im treści, tylko ciągłość. To drobne kroczki, które najczęściej nam umykają. Z uwagi na swoje natężenie Dni Ciszy pojawiają się tylko w ważnych momentach. Zapełniają puste miejsce pomiędzy wyborem a ostateczną decyzją. Są specyficznym rodzajem czasu, który rozbija przestrzeń na bardzo małe fragmenty. Jednak nie pozwala nam na kontemplację, nie wskazuje nowych możliwości. Możemy tylko patrzeć i wchłaniać w siebie małe sekundy, które wcześniej nie były dla nas istotne. Dni Ciszy to dopełnienie zmiany, zamknięcie cyklu trwającego od dłuższego czasu. Forma kropki kończącej zdanie, ostatnie pociągnięcie pędzla, ostatnia nuta.

Przez dwadzieścia cztery godziny musimy się pogodzić z zakończeniem, mamy czas aby dotarły do nas wszystkie odpowiedzi. Dopiero później będziemy je analizować i interpretować. Dni Ciszy mówią „Stało się. Teraz już nie ma odwrotu”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s