Impresje czasu.

Najtrudniej jest nauczyć się zapominać. Niektórym z was już skoczyło ciśnienie, a w głowach rodzi się myśl: „Cóż za idiotyczny frazes!”. Ale spokojnie, zbliżenie zazwyczaj ujawnia detale, których wcześniej nie widzieliśmy. Zapominanie w pierwszej chwili kojarzy się z wyrzucaniem niechcianych wspomnień. W taki sposób pozbywamy się zbędnego balastu psychicznego. Istotne jest tylko jedno: żeby dało się żyć dalej. Jednak zapominanie może mieć zupełnie inny wymiar. Związany z ludzką psychiką ale również, w dziwny sposób, z czasem.

Człowiek może zapomnieć siebie poprzez zanegowanie, wyrzucenie się poza czas. To tylko tak strasznie brzmi i z pozoru jest niewykonalne. Nie ma tutaj nic z gwałtowności, wszystko odbywa się spokojnie, metodycznie. Wychodzimy z czasu krok po kroku, zostawiając za sobą ślady na niewidocznej ścieżce rzeczywistości. Perspektywa zaczyna falować i załamuje się, pojawia się problem z określeniem istoty postrzegania. To oznacza, że zgubiliśmy za sobą czas. Postrzegać i rozumieć rzeczywistość możemy tylko w pewnym odcinkach, które najczęściej nazywamy Chwilami lub Momentami. Poza tym porządkiem gubimy się, wchodzimy na płaszczyznę, którą rządzą zupełnie inne prawa.

Na co dzień stosujemy klatkową metodę rozumienia. Zbieramy elementy i dopiero z nich staramy się zbudować całość. Postępujemy tak zarówno z przestrzenią, jak i z własnymi myślami. Każde dowodzenie, twórczość, nawet sposób w jaki mówimy to układanka, w której najważniejszą rolę grają wyklatkowane Chwile. Dopiero z tak przygotowanego czasu jesteśmy w stanie ułożyć całość, która przypomina z pomysłem skonstruowany fotomontaż. Jednak w wyniku klatkowania nie zwracamy uwagi na tworzywo, które znajduje się pomiędzy wybranymi przez nas Momentami. Ono się gubi w rozumieniu, zazwyczaj stanowi dla nas mało istotny element. To „coś”, co trzyma wszystko razem. Jak widać to spoiwo spełnia bardzo ważną rolę, a ciągle nam umyka.

Zapomnienie siebie jest ściśle związane ze zamianą sposobu rozumienia. Zamiast klatkowego, decydujemy się na całościowy. Tutaj też najistotniejsza jest Chwila. Ale zupełnie inaczej staramy się ją opracować. Przyglądamy się jej, obserwujemy jak zachowuje się w nas oraz skąd pochodzi. Szukamy połączeń pomiędzy przedmiotami, uczuciami i myślami. I okazuje się, że każda Chwila zbudowana jest z tysięcy pomniejszych drobiazgów, z których każdy posiada unikalną strukturę. Od nas zależy, które elementy uznamy za ważne, a które najzwyczajniej odrzucimy. Ale każdy wybór, decyzja wpływa na ostateczny kształt Chwili. One tylko z pozoru są takie same, zawsze się czymś różnią. Budowanie całości przypomina tutaj łączenie klocków. Świadomie i z pełna premedytacją wybieramy elementy, które wydają się nam potrzebne. Możemy zdecydować się na zmianę konfiguracji, jednak to najczęściej wymaga zniszczenia poprzedniej struktury.

Normalny rytm czasu nie pozwala przejść do metody ciągłości. Wymusza na nas nieustanny ruch do przodu. Nie możemy się skupić, roztopić w Chwili i dotknąć jej bogatej struktury. Wszystko jest w porządku, dopóki nie zacznie nam czegoś brakować. To bzdurne poczucie pustki, pojawiające się w każdym, nawet najbardziej wypełnionym Momentami życiu. Wydaje się, że można ją zapełnić poprzez przyglądanie się świecidełkom, które rozrzucone się w przestrzeni każdej Chwili. Aby to zrobić musimy zrezygnować z normalnego, znanego nam rytmu czasu. Wyjść poza, zawiesić się w Momencie. Być może wtedy nie przeoczymy bogactwa impresji, jakimi codziennie raczy nas świat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s