„Sens… Ty sensem nie czaruj mnie.”

Wniosek nasuwający się po pierwszym przesłuchaniu: dziesięć ładnych piosenek na płycie i to wszystko. Mała ilość gitarowego grania drażni, flirt z elektroniką wydaję się być niepotrzebny. Uwagę przykuwa głos Nosowskiej, inny niż dotychczas. Hey na pewno trzyma poziom ale po pierwszym przesłuchaniu ma się wrażenie, że czegoś brak. Jakiegoś haczyka, który zatrzyma słuchacza. Pieniądze wydane na monotonną płytę, która pewnie szybko się znudzi. Ale człowiek zaczyna wracać. I słucha dalej i dalej.

Wciąga intymny, spokojny i specyficznie prywatny nastrój utworów zaproponowanych na „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!”. Zaczyna się spokojnie, z delikatną nutą elektroniki, która nie przeszkadza ale dobrze prowadzi temat („Vanitas”). Później jeszcze jest spokojnie, ale już „Faza delta” zapowiada zmianę. Jest zdecydowanie bardziej dyskotekowa i porywa. Kulminację stanowi utwór tytułowy. Operuje stylistyką bardziej rozpaczliwą, refren znajduje się na granicy krzyku („Uwaga! Miłość! Ratunku! Pomocy!”). Kolejne utwory są zmierzają w kierunku lżejszej psychodelii, a zamknięcie płyty („Nie więcej…”) przywraca liryczny, miejscami ponury nastrój. Granie emocjami przyciąga. Ale żeby to odkryć trzeba się skoncentrować na muzyce. Nowa płyta jest wyraźnie do słuchania, wątpię aby mogła stanowić muzykę towarzyszącą. Wymaga uwagi, skupienia się. I dobrze.

Kompozycje nie są szczególnie skomplikowane. Operują minimalistyczna stylistką, nie znajdziemy tutaj żadnych rewolucyjnych rozwiązań, awangardowych chwytów. Bardzo często wyeksponowana zostaje sekcja rytmiczna.  To kawał dobrze zaaranżowanej muzyki, która trzyma poziom na całej płycie. Na siłę możemy się pokusić o podział na utwory lepsze i gorsze. Ale w tym przypadku wydaje mi się on zbędny. Dziesięć kompozycji to struktura wyraźnie zharmonizowana i przemyślana. Nie widzę tutaj przypadku, prób wyjścia poza wybraną stylistykę. Elektronika jest w tle, ale się nie narzuca. Stanowi przyjemny dodatek budujący kolejną przestrzeń w utworze. Na pierwszy plan wysuwa się wyraźnie głos Nosowskiej. Jednak w dalszym ciągu jest osadzony w kompozycji. Nie jest to atakujący pisk wokalistki, która chce powiedzieć coś ważnego. To solidnie nagrana ścieżka wokalu, świetnie wpisująca się w to, co w danej chwili gra zespół. „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!” to pomysł zespołowy, a nie wymysły solistki, która kosztem innych realizuje swoje projekty.

Samo opakowanie płyty już przyciąga uwagę. Brak jakichkolwiek uderzający w oczy ozdób, tylko wycięte dziury przypominające alfabet Morse’a. I kolorowe wkładki, które możemy zmieniać w zależności od nastroju lub dostosować do koloru ścian, względnie tapety. To świetny pomysł, który na długo zapadnie mi w pamięć. Odbiorcy pozostawia się możliwość wyboru koloru wkładki – przynajmniej tyle.

Do moich ulubionych utworów należą: „Faza delta”, „Chiński urzędnik państwowy”, „Boję się o nas”, „Kto tam? Kto jest w środku?” oraz „Nie więcej…”. Stanowią one kwintesencję pomysłu na tę płytę. Operują minimalizmem, nastrojem, czasem wpadają w lekką psychodelię. Ale wszystko z umiarem, żeby tylko nie przesadzić i nie przygnieść słuchacza. A poza tym to naprawdę bardzo ładne piosenki.

//Za pożyczenie płyty dziękuję Głosowi Pokolenia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s