Kategoria poświęceń.

Jesteśmy małymi ludźmi, którzy uwielbiają zasłaniać się dużymi słowami. Stajemy za nimi, pewni i odważni, że w razie czego osłonią nas od krzywdy, rozproszą cierpienie. Złudne nadzieje małego człowieka. Duże słowa są ciężkie, stoją na płytkim fundamencie i w każdej chwili mogą się przewrócić. A wtedy zgniotą ukrywającą się za ich fasadą małą osobę. Z ornamentu odwagi pozostanie tylko odrobina gruzu i powoli opadający pył. Nic więcej.

Uwielbiamy się poświęcać. Nikt nie przyzna tego otwarcie, ale lubi kiedy jego działania są traktowanie w tej kategorii. Bo to sygnalizuje, że nadajemy pewnej sprawie wartość najwyższą, osoba dla której coś zrobiliśmy staje się najważniejsza. Cała reszta pozostaje na drugiej, czy nawet dziesiątej pozycji. W takim myśleniu kryje się jeden, podstawowy błąd. Poświęcanie się nie wiąże, ale więzi. To postawienie człowiekowi ultimatum „albo to albo to”. Jednocześnie nie pozwala się na swobodny wybór, tylko obie decyzje zostają odpowiednio pokolorowane. Tylko jedna jest korzystna dla osoby, która kieruje sytuacją. Druga ma przynieść same straty, chociaż nie mówi się o tym otwarcie. I zostajemy złapani w pułapkę. Kategoria poświęceń generuje też pretensję „A pamiętasz ile rzeczy dla ciebie poświęciłem?”. To pytanie użyte w odpowiednim momencie pozwala dobrze uderzyć w człowieka. Poświęcanie się to nic innego jak najzwyklejsza pułapka, w którą z własnej woli wchodzimy.

Nie nadawajmy zwykłym sytuacjom tak wielkiego znaczenia. Wszystko co najważniejsze leży w małych gestach i słowach. Zupełnie zbędne jest zasłanianie się czymś tak wielkim i przerażającym. Robimy coś dla kogoś tylko dlatego, że chcemy to zrobić a nie dlatego, że nie mieliśmy innego wyjścia. W takim układzie obie osoby są usatysfakcjonowane – ktoś czuje się doceniony, ktoś czuje się wolny. Dalej decydujemy i stanowimy o sobie, jako o jednostkach, a jednocześnie mamy na uwadze relacje, w które wchodzimy. Poświęcanie to nic innego jako próba pokazania się na zewnątrz, pomnik który będą mogli oglądać inni. Ale czy oni naprawdę są aż tak istotni, że trzeba dla nich budować tak zdradliwe monumenty? Świat powstający pomiędzy dwiema osobami, które pozostają w pewnych relacjach to inni rodzaj rzeczywistości. Nawet zaangażowane osoby nie są w stanie poznać wszystkich jej mechanizmów. Na pewno każdemu działaniu zostaje nadana odmienna wartość. Duża ilość małych rzeczy zdecydowanie bardziej pasuje do tego prywatnego świata, niż olbrzymie pomniki wybudowane ku uciesze wszędobylskich tłumów. Przy nagromadzeniu niewielkich uprzejmości zasada „są rzeczy ważne i ważniejsze” przestaje obowiązywać.

Ludzka potrzeba otaczania się wielkimi rzeczami jest naturalna. Jednak problem pojawia się kiedy uznajemy je za wyznaczniki naszych relacji, naszego otoczenia, naszego świata. Wtedy zaczynają nas dusić, przytłaczać to pierwszy znak, że liche fundamenty nie wytrzymają długo. A o ile łatwiej byłoby otoczyć się małymi przedmiotami, których piękno potrafilibyśmy doceniać każdego dnia. Wielkie dowody pozostawmy tym, którzy lubią przebywać w ich cieniu.

2 thoughts on “Kategoria poświęceń.

  1. Czyli rozumiem że fakt że odblokowałeś komentarze – by pospólstwo mogło tu coś pisać było z Twojej strony poświęceniem…🙂

  2. Adaś!
    Ja to zrobiłem SPECJALNIE dla Ciebie🙂 Żebyś mógł się wypowiedzieć, podzielić ze światem głębszą refleksją🙂 (Poza tym mamy kolejną platformę umożliwiającą nam komunikację ;p )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s