„Rzeczy o wspólnym przeznaczeniu mają wspólną drogę.”

To-nie-jest-kraj-dla-starych-ludzi_Cormac-McCarthy,images_big,31,978-83-7469-643-2Sięgnąłem po książkę tylko dlatego, że spodobała mi się adaptacja braci Coen. Lubię sprawdzać ile do filmu zostało przeniesione z literatury. Co jest lepsze – książka czy adaptacja. Zazwyczaj trzymam stronę słowa pisanego. Mam wrażenie, że ruchome obrazy zabierają sporo magii światu przedstawionemu w papierowej wersji. Później czytamy z gotowymi wyobrażeniami, przez co tracimy połowę przyjemności i zabawy. Z książką „To nie jest kraj dla starych ludzi” jest zupełnie inaczej.

Z pisarstwem Cormaca McCarthiego spotkałem się po raz pierwszy. Ale jeżeli pozostałe dzieła tego autora są utrzymane w podobnym stylu to nigdy do mnie nie przemówią. W „To nie jest kraj dla starych ludzi” porażają mnie niesłychanie dynamiczne dialogi, które kompletnie nic nie wnoszą do opowieści. Postaci silą się na jakieś życiowe motta, wykładają swoje filozofie, starają się wytłumaczyć dlaczego postępują w taki właśnie sposób – ale autor prezentuje to wszystko w bardzo mało wiarygodny sposób. Miejscami irytuje konstrukcja dialogów. Bywają zbudowane z krótkich zdań pojedynczych, przybierają postać szybkiej wymiany zdań. A wystarczy tylko chwila nieuwagi i już nie wiemy kto co mówi. W takich chwilach krew zalewa czytelnika i ma się ochotę rzucić tą książką o bruk. Może takie było założenie autora? Że czytelnik powinien od czasu do czasu powtórzyć sobie fragment powieści. Dla lepszego zapamiętania.

Fabułę z łatwością da się streścić w kilku zdaniach. Biedny człowiek znajduje na pustyni walizkę pełną pieniędzy. Domyśla się, że pochodzą z narkotyków. Jego tropem podąża świr, który morduje każdego, kogo spotka na swojej drodze. Obok znajduje się szeryf z niepokojem przyglądający się jak wali się świat, który on dobrze znał. Koniec. Zgoda – jest to świetny pomysł na scenariusz filmowy ale na dobrą powieść to zdecydowanie za mało. Po przeczytaniu odnosi się wrażenie, że książka jest pozszywana z fragmentów, które w różnym stopniu pasują do siebie. Autor wprowadza postacie epizodyczne bardzo sporadycznie. Chyba tylko po to, aby świr miał kogo zabić. Dlatego też świat przedstawiony wydaje się dziwnie pusty. Nasza uwaga koncentruje się na intrydze i od razu widzimy jak wyłażą z niej szwy.

Ale jedna rzecz jest bardzo ciekawa. Na szczególną uwagę zasługują fragmenty, w których narracja jest prowadzona w pierwszej osobie. Przybierają postać wyjątków z pamiętnika starego szeryfa. Cormac McCarthy świetnie oddał specyficzne zamyślenie towarzyszące refleksji nad przemijaniem. Prowadzona jest w spokojnym stylu a w tle przebrzmiewa pytanie: „Co się stało z tym światem?”. Takie rozwiązanie pozwala zobaczyć chociaż wycinek psychiki jednej z postaci. Być może tej najważniejszej, bo obserwującej i próbującej ułożyć wszystko w całość. Chyba dzięki tym kilku wstawkom powieść zaczyna nabierać charakteru rozprawy o świecie, który chyli się ku upadkowi.

Niestety, książka po przeczytaniu nie zostaje na dłużej w czytelniku. Nie utrzymuje się w naszej wyobraźni tak jak film, brakuje jej dobrego, rzetelnego i materialnego otoczenia. A to właśnie dali nam bracia Coen. Dzięki zapełnieniu tej pustki film pozostaje w pamięci. Bardziej przemawia do nas brutalność świata i bezwzględność mordercy. Jest to jeden z niewielu przypadków kiedy to ekranizacja jest zdecydowanie lepsza od samej książki.

„To nie jest kraj dla starych ludzi” jest przykładem lektury niezobowiązującej. Książka nie wytrzymuje jakiegokolwiek filozoficznego grzebania. Ma się wrażenie, że każde głębsze przesłanie budowane jest na siłę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s