Remont (IV)

Musiało minąć pięćdziesiąt dni, abym zakończył remont. W zasadzie zacząłem wracać na swoje miejsce już w zeszłą niedzielę. Ale jakoś nie miałem siły, aby przejrzeć wszystkie pozostałe wory i wyrzucić rzeczy niepotrzebne. Tylko ustawiłem szafki, stół i poukładałem książki. W moim odnowionym pokoju panuje jednolity, w pełni kontrolowany porządek. Ciekawe kiedy ustąpi miejsca chaosowi artystycznemu, który potocznie zwie się „bałaganem”. Zawiodę osoby, które oczekują ode mnie mistycznych zwierzeń w stylu „wraz z pokojem odnowiłem swoją osobowość”. To by znaczyło, że obecność paneli podłogowych pozytywnie wpływa na rozwój psychiczny człowieka.

Moja wcześniejsza egzystencja na czterech metrach kwadratowych, z perspektywy czasu, wygląda mi na jeden, wielki kryzys. Nawet nie twórczy czy osobowościowy. Po prostu – ciężko było tam wytrzymać. Obecność wielu przedmiotów dosłownie przytłacza, ma się wrażenie że te nieruchome rzeczy za chwilę wejdą człowiekowi na głowę. Ale tak to jest, gdy nie przemyśli się całej logistyki. Łatwo jest przenieść szafki do innego pokoju, bez trudu znajdzie się miejsce na stół, fotel, najmniejszych problemów nie sprawia zapakowanie książek do wielkiego pudła. Ale wysiedź tam! Ciągle potykaj się o jakieś porozrzucane na podłodze rzeczy albo rozstawione w strategicznych miejscach (zawsze na drodze do drzwi!) pudła. Taki stan irytuje. Nie skłania do głębszych przemyśleń, ale najnormalniej w świecie wytrąca z równowagi. A jedynym pytaniem (jeżeli już jakieś się pojawi) jest: „Czy dało się to rozstawić rozsądniej?”.

Bo brakowało jednej, najbardziej podstawowej rzeczy – przestrzeni. Miałem tylko określoną ścieżkę, której punkty stanowiły: drzwi – stół – łóżko. Dysponowałem jednym krzesłem (więcej się nie zmieściło) i swoim fotelem. Ale czytać się na nim nie dało! Został ustawiony zaraz za szafkami, przez co odcięto go od światła. A nie ma nic przyjemnego w czytaniu po ciemku. Co prawda można wykorzystać dostępną w gratach lampkę. W takim układzie pojawiał się kolejny problem – wiertarka. Przyciszyć się jej nie da, a jak fachowiec nie będzie wiercił to nie skończy remontu. Sytuacja patowa. Pozostawało tylko zejść na dół i czytać w dużym pokoju. Albo wyjść z domu, po prostu pójść na spacer. Wtedy pogoda przestaje być najistotniejszym problemem.

Dobrze jest wrócić na „nowe – stare” miejsce. Spokojnie powiesić sobie firanki, mieć trzy krzesła i fotel w dobrym miejscu. Można spokojnie rozłożyć się z gitarą, bez ryzyka zaplątania się w kable. Teraz da się tutaj wysiedzieć. Bo nareszcie pojawiła się tak bardzo upragniona – przestrzeń. Tak. To prawda. Nie mam jeszcze łóżka. Ale to detal. Da się spać w drugim pokoju.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s