„Początek (…) mnoży się bez ładu i składu, studzi herbaty, rozgotowuje makaron, płoszy z pamięci ważne sprawy.”

675Niektórzy z nas wykazują pewne zmęczenie wszechobecną pogonią za czymś. Męczy ich ilość wydarzeń, to że są zawsze sensacyjne i wszystkie najważniejsze. Ich życie jest krótkie. Trwa najczęściej kilka minut. Dokładnie tyle, ile potrzeba aby zaprezentować je w wiadomościach. Coraz rzadziej wspominamy. Opieramy się na elektronicznych nośnikach pamięci, nie tylko tej elektronicznej. Bo przecież na swoich komputerach mamy tysiące zdjęć, z setek miejsc. A tak naprawdę niewiele potrafimy, o tym wszystkim powiedzieć. Dla kogoś, kto chce odpocząć od codziennego zgiełku i zanurzyć się w świat poplątanej pamięci, idealnym wyborem będzie „Lala”. Książka autorstwa Jacka Dehnela.

Autor nie tworzy przed czytelnikiem fantastycznego świata nie mającego pokrycia w rzeczywistości. Zawiodą się ci, którzy szukają wszelkiego rodzaju fantastyki i innych nierealnych wydarzeń. Treść książki stanowią wspomnienia babci Jacka Dehnela. Wszystkie osoby, zdarzenia i przedmioty składające się na świat przedstawiony pochodzą z jej pamięci. Otrzymujemy więc rzeczywistość bardzo subiektywną, bo przefiltrowaną przez czyjąś wrażliwość. „Lala” to nie tyle biografia, co niezwykle interesujące przedstawienie życia, a tym samym indywidualnego spojrzenia na świat. Jackowi Dehnelowi udaje się przelać na kartki książki cudzą wrażliwość. Sam pozostaje w tle, rzadko wychodzi na pierwszy plan. Gra rolę pilnego obserwatora i sekretarza. Zapisuje wszystkie opowieści, stara się oddać ich atmosferę, ten specyficzny rytm wielkiej narracji.

Postaci spotkamy bardzo dużo. Nie będą to tylko osoby wzięte z życia głównej bohaterki, ale także znajomi Jacka Dehnela. Obecność osób trzecich wydaje się być istotna dla opowieści. Mówi się przede wszystkim dla słuchaczy. I tym samym opowiadający rozmywa się toku rozmowy. Teraz najistotniejsze staje się to, co ma do powiedzenia. Ktoś może stwierdzić, że pomysł na opisanie życia własnej babci jest, delikatnie mówiąc, zabawny. Przecież to zwykły człowiek, nie mający wielkiego wpływu na historię. Gdyby jeszcze była premierem albo chociaż ministrem to by było coś. Malkontenci, natychmiast zamilczcie. Życie Pani Heleny było barwne, pełne interesujących ludzi i takich samych przygód. Znajdziemy tutaj codzienne troski, wielkie miłości, zdrady, tragedie oraz dramat wojny. Wszystkie te elementy złożą się na obraz silnej kobiety, która żyła z całych sił. I takich ludzi warto uwieczniać, ponieważ zostało ich niewielu.

Osoby przygotowane na zimną, chronologiczną relację zaskoczy konstrukcja książki. Każda historia znajdzie swoje własne miejsce, początek a nawet ludzi, którym zostanie opowiedziana. Dopiero ich połączenie dam nam jedną, wielką narrację. Pomimo zachwiania chronologii czytelnik nie czuje się zagubiony. W ten tok opowiadania po prostu się wpada. Narracja jest tożsama z rytmem i specyfiką rozmowy. Mam na myśli nie tylko sposób mówienia, ale nastrój w jakim odbywają się wszystkie monologi Pani Haliny. Mamy wrażenie, że wszystko zostało opowiedziane w naszej obecności. Jacek Dehnel posiada niezwykłe wyczucie słowa. Unika pompatyczności i taniego sentymentalizmu. Koncentruje się na wychwyceniu uroku rozmowy i zamknięcia go w języku pisanym.

Książka jest pełna różnych odcieni. Znajdziemy w niej elementy humorystyczne,  ale też zwykłą tęsknotę za przeszłości lub melancholię. Jest zmienna, tak samo jak życie Pani Heleny. „Lala” to piękny zbiór wspomnień. Napisany językiem lekkim i pozbawionym niepotrzebnego patosu. Dzięki temu bardziej koncentrujemy się na historii, niż na sposobie w jaki została opowiedziana.