Fotografia

Trzaskasz się jak opętany! Już ci kiedyś mówiłem, że jeżeli drzwi są otwarte to możesz wchodzić. Siedzę w domu, po prostu wchodź nie krępuj się. Znamy się już trochę czasu. Dzisiaj nawet jakiś taki weselszy jesteś. Co tym razem cię przywiało?

Na pewno nie poznali się dzisiaj. Szli razem od dłuższego czasu, raz milcząc, raz rozmawiając. Dużo wspominali, nie widzieli się już parę lat. Ten wyższy, w kurtce mówił więcej. Pewnie zawsze był bardziej gadatliwy, może u niego więcej się pozmieniało. Tego w płaszczu nic nie mogło zaskoczyć. Słuchał, kiwał ze zrozumieniem głową, wtrącił jedno, dwa zdania albo się po prostu uśmiechał. Od ostatniego spotkania minęło sporo czas ale rozumieli się tak jak dawniej. Zatrzymali się przed tą starą, odrapaną kamienicą. Ten w kurtce chwilę mocował się z drzwiami i już wchodzili po starych, skrzypiących schodach. Powietrze było ciężkie, pełne kurzu ale osobliwie pociągające. Unosił się wszędzie charakterystyczny zapach wspomnień, jeszcze nie zapomnianej przeszłości. Jego mieszkanie nie było duże. Usiedli w pokoju, który był swoistą pracownią. Po podłodze walały się farby i płótna. Natomiast dębowy stół cały pokryty był zapisanymi kartkami i pokreślonymi partyturami. Stary, zakurzony fortepian jeszcze spełniał swoją rolę. Gospodarz wziął do ręki, znajdujące się w samym środku tego bałaganu, zdjęcie. Ta wieczne towarzysząca mu fotografia. Tło, jej delikatność, wspomnienia… Bardzo się rozgadał. A przez te kilka godzin kurtka i płaszcz spokojnie wisiały na swoich miejscach.

Proszę… Jakaś nowość. Ale przyznaję szczerze – jeżeli ktoś ci się śni trzy dni pod rząd to jest to lekka paranoja.