Poszukiwać i tworzyć

Sens życia – jego poszukiwanie wydaje się być obowiązkiem każdego z nas. Jedni znajdują go w swoich, pasjach inni znowu w spokojnym, niczym nie zakłócanym życiu. Sens to nie tylko szeroko pojęte poczucie szczęścia ale także ostatni przystanek w naszych poszukiwaniach. Jeżeli w ogóle możemy o takim mówić. Jednak każde istnienie ma dwie fazy: poszukiwania i tworzenia. Nie ma pomiędzy nimi żadnej widocznej granicy. Pojawia się tylko poczucie harmonii ze światem – wewnętrzny stan szczęścia. Nie musi być związany z naszą sytuacją materialną to element czysto duchowy, nie da się go osiągnąć tylko gromadząc przedmioty.

Poszukiwanie to bardzo niespokojna faza. Co ciekawe istotny element stanowi tutaj gromadzenie. Poruszamy się między ideami, sprawdzamy je, analizujemy, ciągle rozkładamy na czynniki pierwsze. Szukamy czegoś dla siebie. Często dostosowujemy swoje istnienie do poszczególnej idei. Wpadamy w formę, na własne życzenie stajemy się jej niewolnikami. Jednak taki stan pozwala nam poznać ją dogłębnie. Zbadać jej strukturę, kiedy okaże się nieprzydatna zostaje przez nas rozwalona. A to co uznamy za ważne zabieramy dla siebie. Podobnie gromadzimy doświadczenia życiowe. Wszystkie przeżycia występują w trzech formach: trwającej, zdystansowanej i przepracowanej. Wszędzie szukamy przyczyn dla wydarzeń oraz powiązań pomiędzy nimi. Celem poszukiwania jest zrozumienie własnych możliwości, odkrycie potencji która posiada każdy z nas. Właśnie wtedy sprawdzamy na ile możemy sobie pozwolić w życiu, co nas złamie, co niesie ze sobą ryzyko wypalenia. Ale tą wiedzę trzeba wykorzystać.

I właśnie tutaj zaczyna się część druga: tworzenie. Z tych wszystkich elementów, z części pozostałych po rozwalonych ideach oraz wniosków wyciągniętych z własnych przeżyć musimy zbudować coś swojego. Tym razem to my dostosowujemy wszystko do własnych potrzeb. Nie musimy się dopasować ten elementy mają ułożyć się w spójną całość, która pozwoli nam funkcjonować. Właśnie z takich gruzów budujemy własny, całkowicie osobisty światopogląd. Ktoś może powiedzieć, że to kolejna pułapka, kolejna forma która szybko nas ograniczy. I będzie miał racje. Ale jest pewna różnica: to my stworzyliśmy tą formę, znamy własne możliwości i możemy ją spokojnie modyfikować. Zmieniać ją w rytmie naszych zmian. A jeżeli zajdzie taka potrzeba to się jej pozbywamy. Jedna tutaj pojawia się pewne niebezpieczeństwo.

Z łatwością potrafimy wskazać ludzi, którzy zbudowali coś co ich przerosło. Nie radzą sobie dobrze z własną konstrukcją. To co mało być tylko możliwością, staje się zwykłym więzieniem formy. Nie potrafią ani jej zmienić, ani odrzucić. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest mała samoświadomość. Tacy ludzie poznali swoje możliwości w zbyt małym stopniu, aby zacząć tworzyć. Jeszcze poszukują, rozwalają, analizują – ale jednocześnie próbują już konstruować. Jednak wszystkie ich konstrukty przypominają domy o słabych fundamentach. Chwieją się przy lekkim wietrze, a wkrótce zmiecie je płynąca woda. Tworzenie nie jest możliwie jeżeli w dobrym stopniu (dla każdego z nas jest on inny) nie poznamy samych siebie. Dopiero akceptacja własnej egzystencji pozwala wykreować własne istnienie.

Rozwój nie polega na rywalizacji, nie możemy powiedzieć że ktoś zaszedł dalej od nas. Każdy znajduje się w takim miejscu jakie jest w stanie ogarnąć, zrozumieć. Dopiero po wykorzystaniu wszystkich dostępnych możliwości może ruszyć dalej. Poszukiwać i tworzyć – oto dwa proste słowa, które dominują w każdym życiu.