„Widzę, że jak każe pan kogoś dostarczyć to go dostarczają. Dosłownie.”

Papierowy człowiekObok Chandler’a do klasyków czarnego kryminału zalicza się Dashiella Hammet’a. Twórcy postaci Sama Spade’a, którą rewelacyjnie zagrał Humphrey Boghart. Powieści Hammet’a były częściej ekranizowane. Na ekranach kin zobaczyliśmy nie tylko „Sokoła Maltańskiego” ale także serię przygód detektywów z przypadku – państwa Charles. Właśnie oni są bohaterami „Papierowego człowieka”.

Od razu rzuca się w oczy zupełnie inny styl pisania. Powieści Chandler’a zakrawają o absurd, ponieważ główany bohater ma bardzo zdystansowany stosunek do rzeczywistości. Marlowe wydaje się być całkowicie oderwany od świata, w którym przyszło mu pracować i żyć. Musi nieustannie się do niego dostosowywać, znajduję się w trwałym konflikcie. Inaczej rzecz się ma z powieściami Hammeta. Świat w nich wykreowany jest bardziej materiały, uderza swoim konkretem. Bohaterowie wyraźnie biorą w nim udział, są zaangażowani w każde wydarzenie. Zdecydowanie bardziej rozwija psychikę postaci. W „Papierowym człowieku” prezentuje osoby, które spokojnie możemy posądzać o zaburzenia natury psychicznej. Koncentruje się na ich emocjach, przeżyciach, które wyzwalają w nich wydarzenia. Jednak na pewno nie ma charakterystycznego dla Chandler’a dowcipu. Główny bohater jest czasem ironiczny, ale raczej sprawia wrażenie nie pozwalającego się rozproszyć fachowca.

Nick Charles nie jest osobą pracującą samotnie. W swoich dochodzniach pomaga mu żona. Nie znajdziemy żadnych małżeńskich sprzeczek, kłótni, czy też nieustających złośliwości. Bohaterowie tworzą zgodną parę, która z łatwością współpracuje. Pani Nora Charles jest określana jako kobieta z charakterkiem. Jest zafascynowana całą sytuacją i chętnie bierze udział w dochodzeniu. Pełni rolę asystentki, jest kimś w rodzaju doktora Watsona. Oboje zostają wciągnięci w intrygę przez przypadek. Nick Charles był kiedyś prywatnym detektywem, jednak okoliczności nie pozwalają mu odejść na zasłużony odpoczynek. W „Papierowym człowieku” musi znowu pełnić funkcję niuchacza. Operuje dedukcją, stara się połączyć wszystkie fakty w logiczną całości. Pełni rolę obserwatora, którego bez wyraźniej potrzeby nie ingeruje w świat przedstawiony. Zdecydowanie mu bliżej do Sherlocka Holmes’a

Zdecydowanie najmocniejszą postacią jest Mimi Wynant’a. Była żona lekko zwariowanego Clyde’a. Stanowi połączenie zaborczej matki z histeryczką. Bije własną córkę, nie wierzy w niewinność męża, ciągle kłamie. Jest osobą, które zależy tylko i wyłącznie na pieniądzach. Świat ma być urządzony tak jak ona tego sobie życzy. Ludzie to statyści w sztuce, w której autorką i reżyserką jest Mimi Wynant. Sama rodzina jest bardzo patologiczna. Gilbert to człowiek wyraźnie podkochujący się we własnej siostrze (jest o nią bardzo zazdrosny), Dorota to panienka, która nie potrafi wyjść poza swoją rolę męczennicy. Tam nikt nie jest normalny. Brakuje jakichkolwiek więzi rodzinnych. Po przeczytaniu powieści ma się wrażenie, że rodzina Wynant’ów to ludzie całkowicie sobie obcy. Ich spotkanie to zwykły przypadek.

Niektóre elementy powieści wydają się być przerysowane. Jak chociażby napady histerii Mimi, czy burda w lokalu. Jednak powieść to wytrzymuje. Takie groteskowe sytuacje idealnie wpisują się w zepsutą rzeczywistość Nowego Jorku. Pisarstwo Hammeta jest bardzo świadome. Wszystkie elementy świata przedstawionego do siebie pasują, a wszelkiego rodzaju przerysowania mają tylko zwrócić naszą uwagę. Operuje kolorystyką bardzo charakterystyczną dla kryminału amerykańskiego. Cały świat jest przedstawiony jako szary, mroczny dominuje w nim czerń. Zdecydowana większość fabuły rozgrywa się w nocy. Ciekawie została zaprezentowana speluna „Pod Fuzlem”. Stanowi świetny przykład groteski, z której chętnie korzysta Hammet.

„Papierowy człowiek” to solidny kryminał, godny polecenia. Nie tylko dla psychofanów kryminału amerykańskiego. To także kawał starej, dobrej powieści detektywistycznej.