„Koty są bardziej porywcze od psów”

Tajemnica-jeziora_Raymond-Chandler,images_product,17,978-83-7470-070-2W świadomości czytelnika najbardziej utkwiła postać Sherlocka Holmesa, czy Herkulesa Poirota. Zazwyczaj nie kojarzymy żadnych innych detektywów z powieści kryminalnej. Cały nurt kryminału amerykańskiego jest jakby zapomniany, a triumfy święci lekko już podstarzały kryminał brytyjski. A szkoda, bo jest to kawał dobrej literatury.

Sam kryminał czarny (czyli amerykański) powstał jakby w opozycji do klasycznego. Różni je w zasadzie wszystko, a łączy jedynie postać detektywa. Cały świat przedstawiony w kryminale czarnym jest mroczny i pełny niebezpieczeństw. Nie odnajdzie się tutaj dobrze ubrany i dystyngowany detektyw, który za pomocą niebywałej inteligencji rozwiąże sprawę. Ten świat wymusza także działanie, sama kontemplacja nie wystarcza. Dlatego też miejsca dobrze ubranego, klasycznie wykształconego Sherlocka Homlesa zajął wyszczekany cwaniaczek jakim jest Philip Marlowe.

Jest to postać stworzona przez Raymonda Chandlera, czołowego twórcy kryminału amerykańskiego. Każda z jego powieści – gdzie główną rolę gra nikt inny jak Marlowe – może stanowić miniaturowe studium tego gatunku. Podobna sytuacja dotyczy „Tajemnicy jeziora”. I już na sam początek mam ciekawą anegdotę dotyczącą rynku wydawniczego. „Lady in the Lake” (bo tak brzmi oryginalny tytuł) została wydana jako „Topielica” (chyba Prószyński i S-ka, ale nie jestem pewien) oraz „Tajemnica jeziora” (C&T Toruń, seria „Dobry kryminał”). Obie książki oparte są na tłumaczeniu Zbigniewa Gieniewskiego, ale tytuły mają już różne.

„Tajemnica jeziora” to – jak przystało na solidny kryminał – opowieść z trupem w tle. A nawet z kilkoma trupami. Prywatny detektyw Philip Marlowe zostaje wynajęty Kingsleya w celu odnalezienia zaginionej żony. Sprawa, która wydawała się bardzo prosta z biegiem czasu staje się coraz bardziej skomplikowana. Chandler umiejętnie buduje napięcie wciągając w nurt wydarzeń kolejne postacie. Przyznaję, że rozwiązanie intrygi jest nawet zaskakujące, a powieść Raymonda Chandlera warta przeczytania.

Nawet jeżeli ktoś nie lubi kryminałów to warto chociaż zerknąć na powieści tego autora. Chandlera charakteryzuje bardzo lekki i dowcipny styl pisania. Ponieważ cała narracja jest pierwszoosobowa pasuje on idealnie do postaci detektywa. Nie odczuwamy żadnego dysonansu pomiędzy wycinkiem świata oraz zaprezentowaną postacią. Chandler z łatwością nas przekonuje, że Philp Marlowe, prywatny detektyw, który czasem oberwie jest postacią żywą, a miejsca w których się znajduje mogły istnieć w rzeczywistości.

Każdy kto ma już powyżej uszu wszystkich napuszonych swoją erudycją detektywów, którzy rozwiązują każdą sprawę używają swej niebywałej inteligencji i spostrzegawczości (oczywiście nie ujmując żadnej z tych cech Philipowi) – niech sięgnie po bardzo dynamicznego Chandlera. I nie interesuje mnie opinia „znawców”, że kryminał jest kiepski bo nie zajmuje się „sprawami wysokimi”. Taką opinię najczęściej wygłaszają ci, którzy kryminału nawet nie trzymali w ręce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s