A cały świat jest jedną, wielką iluzją…

Okropny frazes w tytule, całkowicie bez polotu, jedna wielka oczywistość, o której nie trzeba wspominać. Ale jednak nie zastanawiamy się nad tym często. Pewna zapomniana nauka, którą zajmują się ludzie światu zbędni, rozwiązuje problem różnie. Raz odwołuje się do postrzeżeń, innym razem mówi o ideach, albo rozbija świat na sztucznie stworzone byty. Bo i filozofia jest iluzją – iluzją wiedzy. Już ktoś to kiedyś stwierdził.

Tworzymy własną rzeczywistość na każdym kroku. I nie jest to właściwość ludzi psychicznie chorych, ale każdy z nas posługuje się pewnym zestawem iluzji. Nie dostrzegamy ich, stanowią dla nas prawdy absolutnie, nie do podważenia. Odgradzają nas od niebezpieczniej prawdy, rzeczywistości, ale jednocześnie delikatnie ten obraz naginają. Podobny stan obserwujemy w deszczowy dzień, wystarczy tylko popatrzeć przez szybę.

Człowiek nie jest istotą zdolną do życia w niepewności. Dlatego też, mamy tendencję do uzupełniania kontekstu. Dodajemy pewne elementy, rozszerzając kontekst – przez to deformujemy poprzedni sens, jaki niosło ze sobą wydarzenie, ale zyskujemy coś pewnego, dotykalnego. Albo rzecz na taką wyglądająca. Wszystkie iluzje to najprostsze dopełnienia rzeczywistości.

Pomagają nam żyć, w zasadzie to dzięki nim wszyscy nie powariowaliśmy. Problem leży w świadomości. Na pierwszy rzut oka, to bez znaczenia czy ktoś jest świadomy istnienia przekłamań, czy nie – i tak w nich żyje. Z tym, że niekoniecznie. Świadomość pozwala kontrolować te dodatkowe sensy, widzimy ich istnienie, znamy podłoże. Moment utraty złudzeń nie jest już tak bolesny, szybko się podnosimy. Ten schizofreniczny stan może okazać się zdrowszy, od pełen integracji z dopowiedzianymi sensami. Bo co się stanie z człowiekiem, kiedy zanegujemy cała rzeczywistość, którą od podstaw stworzył? Zginie, zniknie? A może zostanie skazany na ponowne poszukiwania? Niektórzy tego boją się bardziej, niż samej śmierci.

To wszystko i tak jest bez znaczenia. Nic się nie poradzi na to, że nasze życie przypomina balansowanie na piłce, najczęściej nad przepaścią. Prędzej czy później każdy upadnie, ale od nas zależy czy lot będzie przyjemny.