My – kapłani sztuki!

Ostatnio wśród moich znajomych odżył stary, dobry dekadentyzm. Może się to wydawać bardzo dziwne. Ani nie mamy końca epoki (to było osiem lat temu, trochę się spóźnili), ani nie dzieje się nic takiego co by wskazywało na koniec świata (nasi bracia ze wschodu zakręcili gaz, ale im to też się nie opłaca). W takim razie co spowodowało takie nagłe odrodzenie dekadentyzmu? Dlaczego niektórzy z moich znajomych każą zwać się dekadentami?

To, co obserwuję nie ma nic wspólnego z nurtem artystycznym jakim był modernizm, czy też Młoda Polska. Jest to najzwyklejsza poza, nie ma w tym nic poza zwykła maską. Cel jest prosty: jakoś wytłumaczyć swoje życiowe nieudacznictwo. Najczęściej pozę „dekadenta” zaczęli przyjmować ludzie, którzy po prostu przestali sobie radzić z życiem. Ale nie dlatego, że nie są w stanie podjąć wyzwania, nie dlatego, że nie mają siły rzucić się życie. Wycofują się ze zwykłego lenistwa.

Człowiek w życiu zazwyczaj kieruje się jakimiś ideałami, czy też marzeniami. Moi „dekadenci” mówią: po co nam ideały? Przecież to nie ma sensu! – i zakładają bezradnie ręce. Oto przykład ludzi, którzy wykorzystują formułę, którą podsuwa im historia tylko po to, aby nic nie robić. Dni spędzają na zamartwianiu się, pisaniu smutnych wierszy czy też oddają się marzeniom. Przyświeca im jeden cel – nic nie robić ze swoim życiem.
Co ciekawe, kiedy wyraźnie uświadomi im się owy letarg wzruszają ramionami. Nie chcą widzieć, żadnej innej alternatywy. Z braku chęci, nieudolności i ogólnego braku odwagi uczynili podstawowe wytyczne. Czują się bezpiecznie w takim gniazdku, które co prawda nie jest ich ale zapewnia pewne schronienie. Jedyne pocieszenie ma dawać im sztuka. Cały dowcip polega na tym, że w żaden sposób jej nie rozumieją. Stanowią typowy przykład biernej recepcji, przyjmują gotowe poglądy. Widać to po specyficznej metodzie dowodzenia: opierają się na hasłach kluczach, pomimo tego, że nie potrafią ich wyjaśnić.

Ostatnio na sztandar wciągnęli słowa: „Dla ludu chleba potrzeba, nie sztuki, a jak będzie miał chleb, to sam sobie drogę znajdzie.” i teraz czują się lepsi od reszty świata. Tylko dlaczego tak bardzo swoją retoryką przypominają emo?